Na przykład takich: "Idzie dwóch esesmanów przez tłum Żydów w getcie i jeden mówi do drugiego: <To co, strzelimy sobie po jednym? Dobra, ale najlepiej po maluchu>". Nie wiem dlaczego "Die Welt" firmuje, a może i promuje bez żenady prymitywne chamstwo, w dodatku nobilitując je jako satyrę. Być może uważa popularyzację pseudo dowcipów o zmarłym polskim papieżu, wynoszonym właśnie na ołtarze, za niemiecki wkład w pogłębienie integracji europejskiej i proces pojednania z Polakami. Oczywiście, gdyby Polacy i katolicy cieszyli się w Niemczech takim szacunkiem i respektem jak Arabowie i muzułmanie, "Die Welt" stroniłby od karykatur Jana Pawła II tak starannie, jak od karykatur Mahometa. Ale trudno zacząć porywać Niemców i wysadzać budynki, żeby uchronić naszych zachodnich sąsiadów od erupcji dowcipu.



Psychika niemiecka bywa nieodgadniona. Zamiast się oburzać i irytować, wnieśmy własny wkład w zbliżenie umysłowe z Niemcami. Wzywam wszystkich do wymyślania dowcipów o Niemcach, najlepiej o niemieckich ikonach kultury i społeczeństwa. Na przykład żart z "Die Welt" o Janie Pawle II wygrywającym na wózku paraolimpiadę wymaga uzupełnienia - polski papież wygrał w cuglach ze sparaliżowanym ministrem spraw wewnętrznych RFN Wolfgangiem Schaublem, ale tylko dlatego, że Schauble jechał na wózku wyprodukowanym przez Mercedesa w Chinach.



Jeśli chodzi o cuda, które też są przedmiotem dowcipów, to do tej kategorii zaliczyć można stanowczo fakt, że przeszczep nazizmu organizm Guentera Grassa odrzucił dopiero w 60 lat później. Lekarze nie potrafią wyjaśnić tego fenomenu.



Dojechałem do tego miejsca i po raz pierwszy w życiu ubolewam, że nie jestem Niemcem. Gdybym był, sprokurowałbym dowcipy o kanclerz Merkel, która dorabia sobie po godzinach, o tym, że Schroedera z Putinem łączy prawdziwa miłość (francuska) i że nawzajem ciągną sobie rurę przez Bałtyk. Ale nie potrafię, bo jestem ciemnym, niecywilizowanym Polakiem. Mam w sobie jakąś granicę i sądzę, że jest to granica na Odrze i Nysie.