Doniesienia pochodzą z obwodów grodzieńskiego, słonimskiego i wsi Baranki. Wynika z nich że mężczyźni otrzymywali wezwania do wojska bez uprzedzenia i nakazy stawienia się do służby w ciągu kilku godzin. Mieszkańcy cytowani w mediach społecznościowych twierdzili, że grupy rezerwowe były szybko formowane i transportowane na poligony tego samego dnia, w którym otrzymali powiadomienia.
"Wszyscy są brani pod broń, na miesiąc, na dwa"
Paweł Łatuszka, wiceszef Zjednoczonego Gabinetu Tymczasowego Białorusi, powiedział ukraińskiej stacji Kyiv24, że tempo i sposób powoływania różnią się od poprzednich kampanii szkoleniowych rezerwistów. Wezwania, na przykład, przychodzą o 8 rano – przynoszą wezwanie i każą stawić się na miejscu do 9. Albo wezwanie przychodzi o 22 wieczorem, a do 8 rano trzeba stawić się w zupełnie innym mieście Białorusi. To znaczy, że rzeczywiście trwa teraz masowe powołanie. Nie przyjmuje się żadnych odmów, wszyscy są brani pod broń, na miesiąc, na dwa. Zabierają też telefony komórkowe, co oznacza, że nie ma kontaktu z bliskimi” – powiedział Łatuszka.
"Nagła kontrola gotowości"
Według Łatuszki działania te są prowadzone pod pretekstem nagłej kontroli gotowości, ale w praktyce stanowią ukrytą mobilizację. Dodał, że w trakcie procesu podobno ignoruje się odroczenia socjalne i medyczne, a osoby powołane są natychmiast przenoszone do jednostek wojskowych.
Niezależny białoruski portal "Zerkalo" poinformował, że jego dziennikarze kontaktowali się z lokalnymi komisjami rekrutacyjnymi, podszywając się pod krewnych, i otrzymali potwierdzenie, że wezwania zostały wystawione i wykonane tego samego dnia. Urzędnicy, z którymi skontaktowała się gazeta, zasugerowali, że działanie to może być powiązane z kontrolą gotowości mobilizacyjnej, a nie rutynową kampanią szkoleniową.
Oficjalnie nie mamobilizacji
Białoruskie Ministerstwo Obrony nie ogłosiło publicznie mobilizacji w całym kraju. Łatuszka twierdzi jednak, że istnieje rozdźwięk między oficjalnymi oświadczeniami a relacjami zgłaszanymi przez obywateli. Minister obrony Wiktor Chrenin publicznie określił działania rezerwistów jako rutynowe i dobrowolne.
Doniesienia o powołaniach do wojska następują w okresie wzmożonej uwagi ze strony służb bezpieczeństwa na zachodniej granicy Białorusi, graniczącej z Polską i Litwą, które są członkami NATO. Białoruś przeprowadzała już wcześniej niespodziewane inspekcje wojskowe, ale obserwatorzy zauważają, że tempo i skala opisywane w bieżących doniesieniach wywołały silniejszą reakcję społeczną w kraju.
Moskwa nadal pogłębia działania na terytorium Białorusi
Białoruś pozostaje w ścisłym sojuszu wojskowym z Rosją, a analitycy oceniają, że Moskwa nadal pogłębia wpływy operacyjne na terytorium Białorusi. Zachodnie władze wyrażały już wcześniej zaniepokojenie aktywnością wojskową w regionie, szczególnie po incydentach związanych z domniemanymi naruszeniami przestrzeni powietrznej w pobliżu granic NATO.
Obecne wydarzenia na Białorusi nie zostały oficjalnie przedstawione jako przygotowania do działań bojowych, a dostępne informacje dotyczą głównie testów gotowości lub weryfikacji sił rezerwowych. Niemniej jednak nagły charakter poborów i ich bliskość do granic NATO przyciągnęły uwagę regionalnych obserwatorów monitorujących aktywność wojskową w Europie Wschodniej.