W czwartkowym spotkaniu inaugurującym Radę Pokoju w Waszyngtonie Karola Nawrockiego reprezentował szef Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz. Taką decyzję podjął prezydent.
Przydacz: Polska skorzysta na statusie obserwatora
Wzięliśmy udział w Radzie Pokoju w geście solidarności z sojusznikami, Polska skorzysta na obecnym statusie obserwatora - powiedział Marcin Przydacz po pierwszym posiedzeniu Rady. Podkreślił, że wobec Polski nie kierowano żadnych oczekiwań dotyczących jakichkolwiek opłat lub wysłania wojsk do Strefy Gazy.
Dopytywany, dlaczego na spotkanie Rady Pokoju nie przyjechał sam Nawrocki, szef BPM powiedział, że ma on częsty kontakt z prezydentem USA Donaldem Trumpem i nie może brać udziału w każdym wielostronnym spotkaniu. Równie dobrze mógł tutaj się pojawić przedstawiciel rządu, ale z jakiegoś powodu Kancelaria Premiera nie odpowiadała pozytywnie Być może było też tak, że dostali sygnały z Białego Domu, że nie są do końca mile widziani- powiedział.
Radosław Sikorski: Ja uważam, że dobrze się stało
Wicepremier, szef MSZ Radosław Sikorski skomentował w Polsat News obecność prezydenckiego ministra Marcina Przydacza podczas inauguracyjnego posiedzenia Rady Pokoju.Ja uważam, że dobrze się stało, że Polska jest, że mieliśmy obserwatora - powiedział w Polsat News wicepremier, szef MSZ Radosław Sikorski.
Jak powiedział wicepremier, "my mamy bogatą tradycję brania udziału w operacjach pokojowych, także na Bliskim Wschodzie". Ale mamy taką sytuację, że wojna u granic, więc w tych operacjach nie będziemy brali udziału i takich pieniędzy na odbudowę Gazy też nie przeznaczymy- dodał.
Kontrowersje wokół Rady Pokoju
Powołana przez Donalda Trumpa Rada Pokoju budzi kontrowersje oraz obawy, że jest tworzona jako alternatywa wobec ONZ. Przedmiotem sporu jest też lista osób zaproszonych przez Biały Dom, wśród których obok demokratycznie wybranych przywódców znajdują się też autokraci, tacy jak Władimir Putin czy przywódca Białorusi Alaksandr Łukaszenka.