Wiktor Świetlik: Kiedy się pan dowiedział o nominacji?
Władysław Stasiak, szef MSWiA: Jeszcze we wtorek byliśmy z żoną na urlopie. Planowaliśmy spacer nad morzem, ale zostaliśmy ściągnięci późnym wieczorem do Warszawy.
Wiedział pan, po co wraca?
Tak konkretnie jeszcze nie.
Czy zna pan szczegóły dymisji swojego poprzednika?
Nie. I prawdę mówiąc, w ogóle się tym nie interesuję.
Czy jeszcze jakieś inne osoby z MSWiA, poza ministrem Kaczmarkiem, znalazły się w kręgu podejrzeń w sprawie wycieku z CBA i w związku z tym będą musiały odejść?
Trudno mi teraz odpowiedzieć. Jak powiedział jeden z moich poprzedników, w tej sprawie słowa muszą być cieniem czynów.
A czy w ogóle zamierza pan przeprowadzać duże zmiany personalne?
Mam raczej wizję programową niż personalną. To bardzo konkretna wizja i będę ją realizował - reszta
jest obudową tej wizji.
Czy w takim razie dużo osób straci i zyska pracę w ramach realizacji tej wizji?
Zmiany personalne mogą się zdarzyć, ale nie są one moim celem. Mam konkretny plan. Kto będzie chciał uczciwie i pracowicie go ze mną realizować, tego zapraszam do roboty.
Już wiadomo, że szefem policji będzie komendant Tadeusz Budzik, dotychczasowy zastępca komendanta głównego. A czy jakieś stanowiska zostaną zlikwidowane?
Nie będzie wiceministra odpowiedzialnego za służby mundurowe.
Czy jeśli wybory odbędą się jesienią, a na to się zanosi, cokolwiek z tej wizji, o której pan wspominał, ma szansę na realizację? Nie czuje się pan takim tymczasowym
ministrem?
Ja pracuję zadaniowo. Kieruję się tym, co mam zrealizować. Jak będzie - zobaczymy, ale sądzę, że wiele spraw uda się rozpocząć i pchnąć na właściwe tory. Nie zamierzam też siedzieć
za biurkiem. Chcę patrzeć nie tylko z perspektywy Warszawy, ale ruszyć w Polskę.
Więc, co się zmieni w policji?
Najważniejsze jest to, co profesor George Kelling opisał w swojej słynnej książce i co przyświecało burmistrzowi Nowego Jorku Rudolphowi Giullianiemu: "wstawianie wybitych
szyb".
Bardzo konkretna, szeroko zakrojona walka z przejawami przestępczości, która może nie jest widowiskowa, ale najbardziej daje się we znaki społeczeństwu: włamania, kradzieże, rozboje, wandalizm.
Uruchomię program "Razem bezpiecznie", który opracowałem jako wiceszef MSWiA, a który później został zarzucony. Chodzi o realną, a nie medialno-teatralną współpracę policji z obywatelami. O to, że policjanci będą rzadziej przebierać się za pluszaki, a częściej będą faktycznie blisko ludzi. Żeby było więcej policji w policji.
Chciałbym wprowadzić nową ocenę pracy tej formacji. Będzie ona oparta na bardzo solidnych badaniach wzorowanych na doświadczeniach brytyjskich, gdzie to się świetnie sprawdza. Podobne
badania prowadzi w Polsce pan profesor Siemaszko z Instytutu Wymiaru Sprawiedliwości.
Policjanci dostaną podwyżki?
Można zmienić zasady zaszeregowania, czyli bardziej premiować tych, którzy są na stanowiskach wykonawczych. Takie zmiany można przygotować w ciągu kwartału, a weszłyby w życie z
rozporządzeniem od początku przyszłego roku. Cokolwiek by się działo, raczej zostaną utrzymane.
W tym tygodniu "Fakt" publikował zdjęcia gigantycznych kolejek, które ustawiają się po dowody osobiste. Czy MSWiA może to jakoś przyspieszyć?
To musi być oczywiście wspólna praca administracji rządowej i samorządowej. Będziemy się starali maksymalnie przyspieszyć produkcję dowodów, ale potrzebne jest też sprawne działanie
wydających dowody urzędów podlegających samorządom.
Z doświadczenia, gdy byłem wiceprezydentem Warszawy, wiem, że się da. Na przykład w sytuacjach takich, jak ta opisana przez "Fakt" - gdy wiadomo było, że kolejki będą
większe - urzędy były czynne dłużej. Ale prosiłbym też państwa, by nie odkładać takich spraw, jak wymiana dowodu, na ostatnią chwilę.
A wydziały paszportowe? Czy naprawdę trzeba czekać po trzy tygodnie, miesiąc?
Muszę sprawdzić, ile trwa obecnie produkcja paszportów, a ile może trwać. Jeżeli tam jest
pies pogrzebany, to na pewno to zmienię. Jeżeli to jest kwestia powolności urzędników, to do odpowiedzialności trzeba pociągnąć wojewodów. Myślę, że zdążę do jesieni.
Kilka dni temu pijany oficer BOR spowodował wypadek. Kiedyś takie historie były nagminne. Potem przez pewien czas było cicho, ale, jak widać, do czasu. Co pan zamierza
zrobić?
Jeżeli jakiemuś funkcjonariuszowi się wydaje, że z faktu, iż obraca się w sferach vipowskich, wynika przyzwolenie na takie zachowania, to się bardzo myli. Postaram się to takim osobom
udowodnić. BOR powinien być służbą złożoną z ludzi najwyższego sortu. To musi być służba profesjonalna, dobrze wyszkolona, z jednej strony twarda, ale też z poczuciem taktu.
Jakiś czas temu w MSWiA funkcjonował wydział zajmujący się monitorowaniem i koordynowaniem działań antyterrorystycznych. Teraz te kompetencje są rozproszone...
Jest projekt, który opracowywałem jako szef BBN. Teraz jest szansa na jego realizację. Pomysł jest oparty na podstawie brytyjskiego JTAC - Wspólnego Centrum Analiz Antyterrorystycznych. Jest
szansa, by pchnąć to na właściwe tory wczesną jesienią. Nie sądzę, by ktoś potem chciał z tego rezygnować.
A spodziewa się pan, że jesienią już odczujemy skutki jakichś zmian wdrażanych przez pana?
Zdecydowanym priorytetem jest program "Razem bezpieczniej". Mam nadzieję, że jesienią - i według badań, i rzeczywistości - bezpieczeństwo na polskich osiedlach i ulicach
będzie zdecydowanie większe.
Podobnie będę pracował nad przekształceniem Straży Granicznej. Chciałbym, żeby to była formacja o szerszych kompetencjach. Stanowiła wsparcie policji. Już teraz dzięki Sejmowi ma ona
rozszerzone kompetencje, może kontrolować główne szlaki komunikacyjne. To dobry kierunek zmian.
Nie martwi pana, że pana praca się zmarnuje, bo będą nowe wybory, być może inna koalicja, inny minister?
Nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie niweczył tego, co zrobię. Przecież to nie są sprawy polityczne.