Z drugiej strony w literaturze prawa kanonicznego podkreśla się, że wierni, którzy odeszli z Kościoła katolickiego formalnym aktem nie podlegają przepisom prawa kanonicznego za wyjątkiem kilku kanonów chroniących ważność zawieranych przez nich małżeństw. Wobec powyższego poważne trudności budzi ocena jakie skutki w świetle prawa polskiego wywołuje czynność podjęta na forum wewnątrzkościelnym w postaci formalnego aktu odstąpienia od Kościoła katolickiego. Możliwych jest tu kilka rozwiązań, z których dwa można uznać za najistotniejsze.

Reklama

Po pierwsze możemy uznać, że takie osoby przestały być już członkami Kościoła katolickiego, wobec czego nie zachodzi przesłanka z art. 27 ust. 1 pkt 4 ustawy o ochronie danych osobowych w związku z czym zabronione jest przetwarzania danych ujawniających pochodzenie rasowe lub etniczne, poglądy polityczne, przekonania religijne lub filozoficzne, przynależność wyznaniową, partyjną lub związkową, jak również danych o stanie zdrowia, kodzie genetycznym, nałogach lub życiu seksualnym. Stanowisko to jednak nie uwzględnia faktu, że kwestia „członkostwa w Kościele katolickim” ma charakter sakramentalny i opiera się na Chrzcie Świętym.

Po drugie, można bronić zapatrywania, że formalny akt odstąpienia od Kościoła ma charakter czysto kościelny, wobec czego nie wywołuje żadnych skutków na gruncie prawa polskiego (w przeciwieństwie do prawa niemieckiego, gdzie złożenie takiego oświadczenia zwalnia z obowiązków publicznoprawnych - podatków). Warto wskazać, że kwestię powstawania i ustawania członkostwa w kościelnych osób prawnych była rozpatrywana przez Sąd Apelacyjny w Warszawie w wyroku z dnia 13 sierpnia 2003 r.

Skład orzekający przyjął, że „wykluczenie z grona członków danej społeczności wyznaniowej, jak i odmowa przyjęcia do niej, nie stanowi naruszenia dobra osobistego, jakim jest swoboda wyznania i sumienia, gdyż decyzje organów związków wyznaniowych w tym przedmiocie nie podlegają kontroli sądów powszechnych i nie stanowią deliktu w rozumieniu prawa cywilnego” (VI ACa 81/03, OSA 2005, nr 1, poz. 1). Prowadzić może to do wniosku, że kwestia przynależności do instytucji wyznaniowych objęta jest autonomią kościołów i związków wyznaniowych i nie może podlegać ocenie ze strony władz państwowych. Skoro więc ustawodawca pozwala na więcej, to pozwala także na mniej (przetwarzanie danych).

Pamiętać także należy, że zgodnie z art. 3 ust. 2 ustawy z dnia 17 maja 1989 r. o stosunku Państwa do Kościoła Katolickiego w Rzeczypospolitej Polskiej „w sprawach odnoszących się do Kościoła, nie uregulowanych niniejszą ustawą, stosuje się powszechnie obowiązujące przepisy prawa, o ile nie są sprzeczne z wynikającymi z niej zasadami”. Zgodnie z art. 2 ustawy z dnia 17 maja 1989 r. o stosunku Państwa do Kościoła Katolickiego w Rzeczypospolitej Polskiej "Kościół rządzi się w swych sprawach własnym prawem, swobodnie wykonuje władzę duchowną i jurysdykcyjną oraz zarządza swoimi sprawami".

Reklama

Oznacza to moim zdaniem, że Kościół katolicki ma prawo przetwarzać znaczną część danych osobowych osób, które od Kościoła formalnym aktem odstąpiły (np. dotyczące przyjęcia chrztu, innych sakramentów, pozostawania w związkach małżeńskich z osobami ochrzczonymi). Podkreślić też należy, że Kościół katolicki ma prawo przetwarzać dane osobowe nawet osób nieochrzczonych, które np. po uzyskaniu dyspensy różnej wiary zawarły związek małżeński z osobą ochrzczoną.

Reklama



Niezależnie od powyższego, wskazać można, że prawo kościołów i związków wyznaniowych do przetwarzania danych osobowych osób, które zerwały zewnętrzną więź z wspólnotą wyznaniową, stanowi odrębne, niezależne uprawnienie danej wspólnoty (własne prawo kościoła lub związku wyznaniowego). W odniesieniu do Kościoła katolickiego można powołać się na: a) kwestię organizacji pogrzebu katolickiego osób, które odstąpiły formalnym aktem od Kościoła, b) kwestię dopuszczania/niedopuszczania osób do Komunii Świętej, c) udział w innych sakramentach lub sakramentaliach.

Należy uznać prawo Kościoła do przetwarzania danych umożliwiających określenie, czy konkretne osoby mogą lub nie mogą uczestniczyć w życiu Kościoła (oraz w jakim zakresie). Ujmując rzecz od strony negatywnej, można problem sprowadzić do absurdu: odmawiając prawa kościołów i związków wyznaniowych do przetwarzania danych osobowych zmuszamy je do usunięcia danych z ksiąg kościelnych ale jednocześnie winniśmy zniszczyć sam dokument o wystąpieniu, bowiem on sam w sobie zawiera dane, które ujawniają dotychczasową przynależność wyznaniową.

Nie można także zapominać, że dane osobowe przetwarzane przez kościoły i związki wyznaniowe są częstokroć „współdzielone” przez inne osoby. Dla przykładu: dane kobiety i mężczyzny dotyczące zawarcia związku małżeńskiego, dane rodziców dotyczące chrztu ich dzieci.

Nie uznając powyższych argumentów, można twierdzić, że wobec braku jednoznacznych przepisów regulujących wzajemne zasady przenikania się prawa kanonicznego i prawa polskiego (podobnie rzecz ma się w przypadku reprezentacji kościelnych osób prawnych), należy uznać, że kwestia ta może stać się przedmiotem interpretacji lub uzgodnień między Rządem Rzeczypospolitej Polskiej i Konferencją Episkopatu Polski zgodnie z art. 27 Konkordatu lub art. 4 ust. 1 ustawy o stosunku państwa do Kościoła Katolickiego.

* Opinia jest prywatnym stanowiskiem jej autora