Liczba podpisywanych aktów notarialnych spada, wzrasta za to liczba samych rejentów. Konkurencja jest coraz większa, a pracy coraz mniej. Wolny rynek wyciąga swe macki w kierunku notariatu. I to się rejentom nie podoba. Żądają od ustawodawcy, aby wziął ich pod ochronne skrzydła. W końcu to z jego winy tysiące młodych ludzi lada dzień zostanie notariuszami.
Apokaliptycznego obrazu kreślonego przez rejentów dopełniają sztywne stawki za czynności notarialne. Notariusz nie może sam zdecydować, ile weźmie za odciśnięcie pieczęci na dokumencie. I tutaj akurat brak zasad wolnorynkowych doskwiera rejentom. Krzyczą, że są przedsiębiorcami i tak, jak wszyscy muszą zarabiać na prowadzonej działalności. W walce o zachowanie monopolu szybko zmieniają maskę i odgrywają rolę troszczących się o bezpieczeństwo obrotu prawnego funkcjonariuszy publicznych.
Absolwentka Wydziału Prawa, Administracji i Ekonomii Uniwersytetu Wrocławskiego. Z Dziennikiem Gazetą Prawną związana od 2006 r. Od roku zajmuje stanowisko zastępcy kierownika działu Prawo. Specjalizuje się w prawach konsumentów. W zakresie jej zainteresowań leży również wymiar sprawiedliwości, a przede wszystkim problemy związane z funkcjonowaniem sądownictwa powszechnego. Pisze także z zakresu prawa cywilnego oraz procedury cywilnej.