Zetknąłem się z nim i jego muzyką już w latach 70. Słyszałem go po raz pierwszy na jakimś prywatnym koncercie. Występował razem z Jackiem Kaczmarskim. (...) Jego muzyka miała ogromne, wręcz rewolucyjne, znaczenie dla opozycji demokratycznej. Z jednej strony było to niezwykle trafne, odnosiło się do naszych emocji wprost, z drugiej strony odbieraliśmy ją, jako element wsparcia duchowego dla tego, co robimy. W tamtym czasie tworzyliśmy zwarte wewnętrznie środowiska, ale zupełnie obce w społeczeństwie. Mieliśmy (...) poparcie od najbliższych przyjaciół, od bliskich nam - to wynikało z oczywistości moralnej: co jest dobre, a co jest złe - jednocześnie mieliśmy poczucie, że jesteśmy wyspą na morzu innych ludzi.

Reklama

Maciej Ślesicki: Miał wielki dar >>>

Kiedy (...) słyszało się Gintrowskiego, Kaczmarskiego, Kleyffa, Kelusa (...) to odkrywało się, że ludzie naznaczeni, dotknięci palcem przez Pana Boga - bo tak odbieraliśmy ich muzykę, teksty - wyrażają nasze potrzeby emocjonalne, odnoszą się do naszych emocji. To było niezwykłe, wzmacniające.

Janusz Zaorski: Wyjątkowo utalentowany >>>

Gdy słyszałem ich muzykę czułem się pewniej (...) Raptem okazywało się, że nie tylko najbliżsi przyjaciele, ale także ludzie, których nie znałem osobiście, ale ceniłem za artyzm i talent, myślą tak samo, przeżywają to samo. To było bardzo ważne. W moim środowisku, jak tylko poszła wieść, że gdzieś zaraz będzie koncert w prywatnym mieszkaniu stawiało się jak najszybciej kilkadziesiąt osób.

Odszedł Przemysław Gintrowski, bard Solidarności >>>