Dziennik Gazeta Prawana logo

Postkomunizm umarł. Niech żyje postkomunizm... "Kaczyński stosuje schematy, które wymyślił na początku lat 90."

11 czerwca 2016, 09:33
Ten tekst przeczytasz w 15 minut
Jarosław Kaczyński
Jarosław Kaczyński/PAP
PiS ożywił pojęcie postkomunizmu, by wrzucić do jednego worka wszystkich przeciwników dobrej zmiany. Przy okazji wskrzesił mentalność, która groźnie przesuwa Polskę na Wschód.

Jeśli ktoś myślał, że postkomunizm mamy za sobą, to się myli. Dopiero trzeba go pokonać. Trawestując jednego z bohaterów „Pulp Fiction”: postkomunizm wraca w wielkim stylu. Przynajmniej takie wrażenie można odnieść, słuchając polityków PiS. Jarosław Kaczyński, przemawiając na zjeździe klubów „Gazety Polskiej”, mówił o tym, że należy go odrzucić. – – oświadczył lider PiS i zaznaczył, że na tle innych krajów postkomunistycznych jesteśmy w dobrej sytuacji. Z wywodu Jarosława Kaczyńskiego wynika, że rozszerza pojęcie postkomunizmu praktycznie na całą III RP. W podobny sposób mówi na ten temat wicepremier Piotr Gliński. – – mówił w „Kropce nad i” w TVN 24. To pozwala objąć takim terminem już nie tylko partie wywodzące się z PRL, ale także w zasadzie większość opozycji, która sprzeciwia się rządom PiS. – – podkreślał wicepremier Gliński. Czyli nie trzeba być faktycznie beneficjentem przemian wywodzącym się z poprzedniego systemu, można się po prostu na ten epitet załapać.

W ten sposób postkomunistą może być wywodzący się z autentycznie postkomunistycznej formacji Włodzimierz Czarzasty, ale też ekonomista Ryszard Petru związany przez sporą część swojej kariery z Leszkiem Balcerowiczem czy Grzegorz Schetyna, lider PO, a przed 1989 r. działacz Solidarności Walczącej i Niezależnego Zrzeszenia Studentów. – – mówił wicepremier Gliński.

Jak widać, nowa doktryna jest bardzo elastyczna i przewiduje, że aby zostać zaliczonym do postkomunistów, nie trzeba do tej formacji należeć, wystarczy w oczach polityków PiS być winnym grzechu zaniechania walki z postkomunizmem.

– uważa politolog prof. Antoni Dudek.

Wszystko wskazuje, że PiS chce dodać jeszcze jedno znaczenie do słowa postkomunizm. A tych znaczeń i tak już dziś jest sporo. Politolog Rafał Matyja wskazuje trzy. Pierwsze to kwestia tożsamości i odwoływania się do przeszłości wynikającej z PRL. Drugie to formalne czy nieformalne układy, często gospodarcze, między ludźmi, których korzenie tkwiły w PRL, a które dawały konkretne korzyści i silną pozycję materialną czy udział we władzy w niepodległej Polsce. Wreszcie to nazwa epoki w historii politycznej państwa, które przestało być PRL, czy szerzej państwem należącym do bloku sowieckiego, a nie stało się jeszcze Zachodem.

Czy postkomunizm właściwie istnieje

Czy widmo postkomunizmu rzeczywiście krąży? Osoby, z którymi rozmawialiśmy, są wobec tej teorii sceptyczne. – – podkreśla prof. Jadwiga Staniszkis, która opisywała zjawisko postkomunizmu.

Zdaniem Antoniego Dudka, choć postkomunizm był faktycznie silny w Polsce ponad dekadę temu, dziś mamy jego resztki. – – mówi politolog. Wskazuje, że chodzi o takie kwestie jak nazewnictwo ulic, ale też bardzo silny egalitaryzm przejawiający się w niechęci do płacenia osobom pełniącym funkcje publiczne godziwych uposażeń. – – podkreśla Antoni Dudek.

Przy okazji wskazuje: sama biologia powoduje, że postkomunizm jako formacja jest zjawiskiem, które musi odchodzić w przeszłość. – – podkreśla Antoni Dudek.

Także zdaniem politologa dr. hab. Rafała Chwedoruka trudno dziś mówić o postkomunizmie jako istotnym zjawisku. – – zauważa Chwedoruk. Dodaje, że dowodem na zmierzch tego zjawiska jest brak istotnych rosyjskich graczy w polskiej gospodarce. Rosjanie grają dużą rolę w handlu surowcami. Ale to rola zewnętrzna, bo trudno uznać za liczącą się obecność stacji koncernu Łukoil.

Jak się narodził i kiedy

Początków postkomunizmu można szukać jeszcze w połowie lat 80. Może nawet w czasach Jurija Andropowa, gdy na Kremlu zaczęło się rodzić przekonanie, że system sowiecki trzeba będzie gruntownie zmienić, ale tak by sowieckie elity nie utraciły władzy. Podobny scenariusz miał być rozegrany w krajach satelickich. Władcy Kremla chcieli przeprowadzić operację, która udała się potem w Chinach – rozszczelnić system i poprawić sytuację gospodarczą, ale nie utracić władzy. Ta idea padła na podatny grunt w Polsce. Powód był prosty. – – zauważa politolog Rafał Matyja. Jak dodaje, do tego dochodziły jeszcze dwa zjawiska: na skutek konfrontacji z Solidarnością gwałtownie rozbudowywano wojsko, milicję i służbę bezpieczeństwa z jej armią tajnych współpracowników. Gromadzono wiedzę o przeciwnikach politycznych, którą można było wykorzystać potem do bieżących rozgrywek. Z kolei znaczna część ludzi obozu władzy, często powiązana ze służbami specjalnymi, zaczęła być aktywna w biznesie. Zjawisko nabrało rozpędu po dojściu do władzy Mieczysława Rakowskiego, a zwłaszcza po przyjęciu ustawy Wilczka. W 1989 r. okazało się, że scenariusz powolnego dopuszczania opozycji do władzy nie wypalił. Powstał rząd Tadeusza Mazowieckiego. Zaczęły się przemiany. Ludzie powiązani z obozem władzy mieli sporą przewagę na starcie. Opozycji – i w biznesie, i w polityce – brakowało majątku i wiedzy, przy tym często skupiała się na rzeczach trzeciorzędnych.

– podkreśla Rafał Matyja. W ten sposób rodził się system przejściowy między tym, co było przed 1989 r., a Zachodem, do którego zmierzała Polska, system, którego beneficjentami w dużej mierze byli właśnie postkomuniści.

– zauważa Jadwiga Staniszkis.

Ale na początku lat 90. siła polityczna i gospodarcza obozu postkomunistycznego rosła. Ułatwiły to waśnie w obozie solidarnościowym, czego efektem było „zgilotynowanie” w wyborach 1993 r. partii centroprawicy. – – podkreśla prof. Antoni Dudek.

Znamienne, że SLD miał swój udział w dwóch historycznych decyzjach: o wejściu do NATO i do Unii Europejskiej. Choć w sukcesie formacji postkomunistycznej tkwiły zalążki klęski. Nasi rozmówcy są na ogół zgodni, że początkiem końca formacji postkomunistycznej była afera Rywina.

– zauważa Rafał Matyja. Brak skruchy i butne podejście do afer takich jak Rywina, orlenowska czy starachowicka i szorstka przyjaźń liderów postkomunistycznej lewicy uruchomiły proces rozpadu SLD. Upadek formacji zbiegł się także ze zmniejszeniem gospodarczej roli postkomunistycznych struktur. – – podkreśla Rafał Chwedoruk.

Ale to właśnie międzynarodowe rynki powodowały, że znaczenie postkomunizmu malało. Prywatyzacja sprawiała, że ośrodki dyspozycyjne wielu firm przenosiły się za granicę. Z kolei wyhamowanie prywatyzacji przez PiS, a potem – po chwilowym ożywieniu – także przez PO spowodowało wzrost roli państwowych firm, którymi steruje rząd. – – zauważa Rafał Chwedoruk.

Postkomunizm w służbie PiS

PiS nie tylko nie zgadza się z tą diagnozą. Ma wręcz przeciwną. Z cytowanych wypowiedzi wynika, że jest on jednym z głównych zagrożeń, z którymi chce walczyć partia. Nasi rozmówcy uważają na ogół, że to głównie kwestia politycznej retoryki. – – podkreśla Rafał Chwedoruk.

Możliwe, że PiS szuka słowa klucza, którym może określić wszystkich swoich przeciwników, a to z jednej strony liberałowie, ale też lewica czy centrum. Trudno wrzucić wszystkich do jednego worka. Ale jeśli przyjąć optykę, że są oni obrońcami III RP i beneficjentami transformacji, a PiS jest adwokatem tych, którzy na przemianach nie skorzystali – taka narracja zyskuje polityczne znaczenie. Nie tyle na poziomie opisu sytuacji, ile w języku walki politycznej. – – uważa Antoni Dudek.

W samej partii stygmatyzowanie postkomunizmu i wysuwanie go na pierwszy plan może odnieść sukces. – – podkreśla Rafał Matyja i przypomina, że choć skala jest inna, w Niemczech poważny ruch antyfaszystowski powstał trzydzieści lat po wojnie, a nie zaraz po niej.

Zdaniem Jadwigi Staniszkis może też chodzić o bardziej praktyczne cele. – – podkreśla Staniszkis.

Profesor jest krytyczna wobec działań partii Jarosława Kaczyńskiego i jej zdaniem prawdziwe zagrożenie polega na czymś innym, niż głoszą politycy PiS. – – przestrzega Staniszkis.

Zdaniem najbardziej znanej badaczki tego zjawiska kurs, jaki obrał PiS, może mieć wpływ nie tylko na nas, ale także na sąsiednie kraje. – – podsumowuje Staniszkis.

Postkomunizm, jako okres przejściowy przed dojściem do fundamentów wolności, rządów prawa i zachodniej cywilizacji, się kurczy. Ale niestety wracamy do mentalności łączącej wschodniość i zachodniość. To pewnego typu mentalność, która w Rosji występowała jeszcze przed komunizmem, a została przez niego przejęta, i którą właśnie określam mianem bolszewizmu – podkreśla prof. Jadwiga Staniszkis

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Powiązane
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj