Dziennik Gazeta Prawana logo

Kwota wolna na szybko? "Polityka absolutnego posybilizmu"

28 listopada 2016, 07:16
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Pieniądze
Pieniądze/Shutterstock
Można by się zastanawiać, czy zaproponowane przez wicepremiera Mateusza Morawieckiego progi rozdzielające najuboższych od tych biednych, tych z kolei od średniaków, i dalej od bogatych i prawdziwych krezusów, ustawione są na racjonalnych poziomach. Czy rzeczywiście całkowite zwolnienie dochodu z podatku powinno dotyczyć jedynie żyjących na granicy egzystencjalnego minimum?

A czemu nie tych, którzy mają na swoje utrzymanie jedynie najniższą pensję? Z drugiej strony czy faktycznie finansować te zmiany powinni ci, którzy zarabiają 7 tys. zł na rękę, często mając jeszcze na głowie niemały kredyt do spłacenia? To już jest ten nasz próg bogactwa? Wreszcie można by dyskutować: czy nie dałoby się uporządkować problemu zbyt niskiej kwoty wolnej w jakiś prostszy sposób? Czy licząc podatek do zapłacenia, zawsze musimy pół wieczoru zarzynać kalkulator, by potem i tak okazało się, że w deklarację wkradł się błąd i trzeba składać korektę?

Powtórzę: można by się zastanawiać. Ale po co? Owszem, w większości demokracji przy tego rodzaju zmianach odbyłaby się zażarta debata w parlamencie. A w komisjach posłowie zadawaliby powyższe pytania, wykłócając się o każdą złotówkę i każdy procent. To jednak nie u nas. Od roku oglądamy politykę absolutnego posybilizmu: nie ma już, że się nie da. Trzy dni na pełną procedurę legislacyjną? Proszę bardzo! Zmiany zasad opodatkowania ogłaszane w ostatniej dobie, kiedy jest to jeszcze możliwe, by obowiązywały od Nowego Roku? Czemu nie! Ustalane bez konsultacji społecznych i opinii sejmowych analityków? Jasne, że tak!

Racjonalny gospodarz zastanowiłby się jednak przy okazji, czy dla wprowadzania tych zmian – które i tak wprowadzone zostaną – naprawdę trzeba zatrudniać 460 posłów i 100 senatorów. Koniecznie musimy płacić im diety, dodatki, fundować przejazdy i poselskie biura w całej Polsce po to, by ostatecznie i tak nie mieli nic do powiedzenia? Nie mówiąc już o panu prezydencie, któremu stuknął rok z okładem, odkąd ostatni raz zakwestionował jakąkolwiek ustawę przedstawioną mu do podpisu. Szukając pieniędzy potrzebnych na wsparcie dla najuboższych, żal nie skorzystać z takiego pola do redukcji przerostów zatrudnienia. Że się nie da? Nie wierzę. Na pewno się da.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj