Indywidualizm. Ekshibicjonizm. Wymyślne stroje, wulgarny język. Nieważne, czy mówią o nas dobrze, czy źle – ważne, żeby mówili. Oryginalność za wszelką cenę. Relacje płytkie i na odległość. Populizm w polityce.Ten, kto myśli, że tak już będzie zawsze, myli się bardzo. Lub jest słabym obserwatorem. Trend jest zupełnie inny.
Optymalna odrębność
Sposób naszego zachowania zależy od tego, na kim się koncentrujemy: na sobie czy na grupie. - mówi prof. Dominika Maison, dziekan Wydziału Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego. Wtóruje jej dr Jarosław Kulbat, psycholog społeczny z Uniwersytetu SWPS we Wrocławiu, przypominając, że istnieją dwie tożsamości: osobista (to, co mnie wyróżnia) i społeczna (to, co jest dla mnie wspólne z grupą), i to one determinują nasze postępowanie, występując naprzemiennie. tłumaczy.
Skoro jesteśmy tak skupieni na sobie, pławimy się we własnej oryginalności, znaczyłoby to, że czujemy się bezpiecznie. Możemy sobie pozwolić na swoisty egoizm. – wyjaśnia dr hab. Małgorzata Bogunia-Borowska, kierownik Zakładu Badań Kultury Współczesnej w Instytucie Socjologii Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Można zaryzykować stwierdzenie, że nasza miłość własna jest na tyle silna, by mówić o „pokoleniu narcyzów”. Taką tezę postawiła kilka lat temu amerykańska profesor psychologii Jean M. Twenge w książce „Generation Me”. Wysnuła ją na podstawie badań prowadzonych przez 20 lat wśród studentów uniwersytetu. Pokazały one, że w tym czasie odsetek osób o tendencji narcystycznej wśród młodych ludzi poszybował w górę o 30 proc. Choć teza jest kontestowana przez niektórych psychologów (m.in. prof. Jeffrey Arnett z Clark University czy Brent Donnellan, psycholog z Uniwersytetu w Michigan), może być prawdziwa. Skąd ten skokowy wzrost na przestrzeni jednego właściwie pokolenia? Zmianę przyniosły lata 60. ze swoją apoteozą indywidualizmu, który od tego czasu sukcesywnie zyskiwał na popularności w i tak silnie indywidualistycznej Ameryce. Tylko czy narcyzm nie jest już passe?
To przez dzieci kwiaty
Normy społeczne to zasady, jak należy postępować. Raczej trwałe, bez względu na to, czy mają podstawy formalne (prawne), czy nieformalne (zwyczajowe, nigdzie niespisane). Jarosław Kulbat twierdzi, że z punktu widzenia psychologii nie powinny się zmieniać, bo pełnią bardzo ważną funkcję: regulują relacje międzyludzkie. - wymienia i dodaje, że od lat mają one ten sam kształt. A ich naruszenie jest sankcjonowane. Z mocy prawa bądź nie. śmieje się.
Dominika Maison uważa inaczej. Jej zdaniem normy się zmieniają. Zwłaszcza te moralne (etyczne), obyczajowe i zwyczajowe. zastrzega. Zwykle zmiana danej normy to ewolucja, ale rewolucje też się zdarzają. Jak ta w latach 60. i 70. ubiegłego stulecia.
Wygląda na to, że dzieci kwiaty, które zbuntowały się przeciw porządkowi społecznemu, są rzeczywiście winne. I to nie dlatego, że obnosiły się ze swoim sprzeciwem wobec świata ludzi dorosłych, stworzonych przez nich instytucji, przymusów, zakazów, stylu ubioru, własności prywatnej. Te wciąż trwają. Ale pokolenie ’68 zapoczątkowało głęboki podział.