Dziennik Gazeta Prawana logo

Poseł PiS o pytaniach referendalnych prezydenta: Jest ich zbyt dużo, to zniechęca do udziału

14 czerwca 2018, 19:07
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Poseł PiS Marek Ast
Poseł PiS Marek Ast/PAP Archiwalny
"Duża część pytań ma publicystyczny charakter. Poza tym jest ich zbyt dużo (15 - dop. red.), co nie zachęca do udziału. Skuteczne referendum powinno zawierać maksymalnie trzy pytania. Lepiej byłoby też, aby te pytania dotyczyły fundamentalnych kwestii ustrojowych. Obecnie niestety w swej większości nie dotykają tej materii" - mówi w rozmowie z dziennik.pl poseł Marek Ast z PiS. Odniósł się on także m.in. do wczorajszej burzliwej debaty w PE na temat praworządności w Polsce.

Pan Prezydent zaprezentował propozycje pytań referendalnych. Czy odpowiadają one na problemy ustrojowe Polski?
Na tym etapie można powiedzieć, że to taki prezydencki sondaż. Zobaczymy czy te pytania uzyskają akceptację opinii publicznej i większości parlamentarnej.

A uzyskają?
Rozpoczęliśmy dyskusję. Duża część pytań ma publicystyczny charakter. Poza tym jest ich zbyt dużo, co nie zachęca do udziału. Skuteczne referendum powinno zawierać maksymalnie trzy pytania. Lepiej byłoby też, aby te pytania dotyczyły fundamentalnych kwestii ustrojowych. Obecnie niestety w swej większości nie dotykają tej materii. Po złożeniu projektu w Senacie będziemy się zastanawiać nad odpowiedniością postawionych pytań. Być może należy je przebudować. Kolejnym problemem jest data – czas 11 listopada jest niezbyt szczęśliwy, gdyż kampania referendalna w oczywisty sposób musiałaby dzielić społeczeństwo, a w tak wielkie święto warto tego uniknąć.

Zatem pytania powinny zostać skonstruowane od nowa?
Jeśli celem jest uchwalenie nowej Konstytucji i skorygowanie zasad ustrojowych państwa, to koniecznym jest osiągnięcie ogólnonarodowego konsensusu. Gdy nie jest on możliwy to chyba lepiej wstrzymać się na razie od przeprowadzenia referendum.

Porozumienie z Komisją Europejską miało być już na wyciągnięcie ręki. Tymczasem po wczorajszej debacie w Parlamencie Europejskim można odnieść wrażenie, że do kompromisu jeszcze daleka droga…
Przeprowadzona wczoraj dyskusja to efekt działań opozycji w Polsce, która za wszelką cenę dąży do tego, aby kompromis z Komisją nie doszedł do skutku. A szkoda, bo poczyniliśmy przecież zdecydowane ustępstwa względem pierwotnego kształtu tych ustaw. Nowelizowaliśmy już ustawę o Sądzie Najwyższym, o ustroju sądów powszechnych i Krajowej Radzie Sądownictwa. Opozycja chce, aby w Polsce „było tak jak było” i dlatego wciąż donosi do wszystkich możliwych organów unijnych.

Frans Timmermans apelował o to, aby strona polska zareagowała przed 3 lipca, kiedy w stan spoczynku przechodzi część sędziów Sądu Najwyższego. Skoro unijni dygnitarze bardziej słuchają opozycji niż rządu, to chyba niezbyt dobrze świadczy o skuteczności polskich władz.
Reforma sądownictwa jest wewnętrzną sprawą Polski. Dla dobra sprawy jednak postanowiliśmy cofnąć się z pewnymi regulacjami. Teraz opozycji chodzi tylko o to, aby powstrzymać wejście w życie ustawy o Sądzie Najwyższym. Zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem, podobnie jak w państwach europejskich, istnieje domniemanie konstytucyjności ustaw. Ta o Sądzie Najwyższym przewiduje przejście w stan spoczynku sędziów, którzy osiągnęli wiek 65 lat. Przypomnę, że wprowadziliśmy nowelizację, która zrównuje ten wiek dla mężczyzn i kobiet, co z zadowoleniem przyjął np. przewodniczący Komisji Jean-Claude Juncker. Na obecnym etapie nie widzę już żadnych wątpliwości i pola do ewentualnych zmian. Każdy z sędziów może przecież zwrócić się do Prezydenta o wydłużenie okresu sprawowania swojej funkcji. Dlatego dziwi mnie stanowisko pani Pierwszej Prezes Sądu Najwyższego, która oświadcza, że nie będzie się zwracać z takim wnioskiem i uważa, że nadal będzie pełnić swą funkcję. Prawo w Polsce obowiązuje i każda osoba jest zobligowana do jego przestrzegania.

Czy to oznacza, że ewentualne dalsze nowelizacje są wykluczone?
Polskie władze wciąż wyjaśniają celowość przeprowadzonych zmian. Pamiętajmy, że uprawnione są do tego służby dyplomatyczne i rząd. Nie jest to kompetencja organizacji sędziowskich, które suflują Komisji Europejskiej nieprawdziwe informacje o rzekomym zagrożeniu praworządności w naszym kraju. Jesteśmy obecnie przed wizytą Fransa Timmermansa. Zobaczymy w jaki sposób sformułuje on swoje oczekiwania i rekomendacje dla strony rządowej. Dopiero wówczas rząd podejmie decyzję o ewentualnych dalszych ustępstwach, choć osobiście na dziś nie widzę takich możliwości.

Czy jest zatem jakieś pole manewru, czy Polska już dalej się nie cofnie?
Podstawą jest zachowanie głównych założeń reformy wymiaru sprawiedliwości. Oczekiwanie, że z niej zrezygnujemy jest całkowicie daremne. Zarzuca się nam, że niby jest to wyłącznie zmiana personalna. Przypomnę jednak, że za obecny stan polskiego sądownictwa odpowiadają właśnie określeni ludzie. To oczywiste. Przede wszystkim ci, którzy orzekają. Dlatego stworzenie dostępu do zawodu sędziego dla młodych ludzi – asesorów, absolwentów Krajowej Szkoły Sądownictwa to kierunek zmian od którego na pewno nie odstąpimy. Poza tym swoiste przewietrzenie Sądu Najwyższego z osób wiekowych, zasiadających w nim już od wielu lat i mających na swoim koncie różne skandaliczne rozstrzygnięcia to też ważna sprawa. Dlatego nie możemy spełnić wszystkich oczekiwań i zrezygnować z przejścia w stan spoczynku sędziów, których wiek przekracza 65 lat.

Czy fakt, że Komisja Europejska skupia się przede wszystkim na trzech ustawach sądowych, oznacza, że została już przekonana do zmian dotyczących Trybunału Konstytucyjnego?
Sprawa została wyjaśniona. Przedstawiliśmy powody uzasadniające decyzję parlamentu stwierdzającą brak mocy prawnej wyboru sędziów Trybunału w poprzedniej kadencji i tym samym konieczność uzupełnienia składu. Wyjaśniliśmy, że to jest wyłączna kompetencja Sejmu, który jako jedyny może decydować poprzez uchwały o wyborze lub o nieskuteczności wyboru sędziów. Myślę, że to zostało przyjęte do wiadomości. Co więcej, doprowadziliśmy do publikacji rozstrzygnięć Trybunału o co prosiła Komisja Europejska i opozycja. Dlatego to już bez wątpienia zamknięty temat.

Część ministrów wyraża nadzieję na nowelizację ustawy o IPN. Czy klub PiS planuje ją modyfikować?
Czekamy na wyrok Trybunału. Myślę, że do końca lipca będziemy go znali. Będzie on cenną wskazówką dla parlamentu w zakresie nowelizacji tej ustawy.

Czy rezygnacja z kamer w lokalach wyborczych z powodu RODO nie stanowi pewnej porażki? Czy w planach jest wprowadzenie jakiegoś innego rozwiązania?
Na tym etapie jest już za późno na daleko idące zmiany. PKW zgłosiła propozycje nowelizacji kodeksu wyborczego. Rezygnacja kamer nastąpiła nie tylko na skutek RODO, ale też problemów technicznych zgłaszanych przez wiele gmin. Przesądziły o tym jednak uwagi PKW. Odstąpimy więc od tego rozwiązania, choć uważamy, że dalej należy szukać innych opcji mogących zwiększyć transparentność procesu wyborczego. Myślę, że przed kolejnymi wyborami pojawią się jakieś nowe propozycje.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj