Dziennik Gazeta Prawana logo

Prof. Leszczyński do Mazurka: Bardzo niedobrymi powieściami są książki Doroty Masłowskiej. To są arcydzieła chwili

27 września 2018, 19:57
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Grzegorz Leszczyński Fot. Marcin Łobaczewski
Grzegorz Leszczyński Fot. Marcin Łobaczewski/Dziennik Gazeta Prawna
To są arcydzieła chwili. Żeby zachwycić się "Pawiem królowej", trzeba mieć słuch muzyczny i trzeba sobie "Pawia" w duchu rapować. W momencie kiedy przemija postać świata i przestajemy Masłowską rapować, to nie słyszymy dźwięku i wszystko brzmi zupełnie inaczej, brzmi pusto - mówi w rozmowie z Robertem Mazurkiem, prof. Grzegorz Leszczyński, historyk literatury, kierownik Zakładu Literatury Popularnej, Dziecięcej i Młodzieżowej na Uniwersytecie Warszawskim i dyrektor Centrum Języka Polskiego i Kultury Polskiej dla Cudzoziemców Polonicum.

Wszyscy robią rankingi "100 książek na 100 lat niepodległości", to my zróbmy odwrotnie i wybierzmy książki najgorsze.

Ale nie musi być aż sto?

Nie musi.

Tylko że moje zdanie nie ma znaczenia dla rzesz czytelników. Taki przykład – pod koniec lat 90. i na początku XXI w. ogromną popularnością cieszyły się książki Krystyny Nepomuckiej. To jest bardzo dobrze skrojona literatura popularna, casus „Trędowatej” – arcydzieła literatury popularnej.

Tak jak dziś książki Grocholi czy Kalicińskiej?

Jest więcej autorek, których książki się świetnie sprzedają i to, czy one się mnie podobają, czy nie podobają, nie ma żadnego znaczenia.

Ma dla pana i dla tych, którzy ufają w pański osąd.

No dobrze, moim zdaniem bardzo niedobrymi powieściami są książki Doroty Masłowskiej. Nie dlatego, że są źle skrojone, nie dlatego, że źle napisane, że mają jakieś wady warsztatowe, konstrukcyjne, nie.

To dlaczego?

To są arcydzieła chwili. Żeby zachwycić się "Pawiem królowej", trzeba mieć słuch muzyczny i trzeba sobie "Pawia" w duchu rapować. W momencie kiedy przemija postać świata i przestajemy Masłowską rapować, to nie słyszymy dźwięku i wszystko brzmi zupełnie inaczej, brzmi pusto. Kiedy Dorota Masłowska się pojawiła i przebojem wdarła na szczyty, to ja byłem jak Wałęsa – za, a nawet przeciw. To było odkrycie, zachłyśnięcie, ale jednocześnie było to bardzo chwilowe. Trochę to krytykuję, ale ja przecież nawet nie uważam, że to są złe powieści.

Przed chwilą powiedział pan, że są "bardzo niedobre".

Ale to wytłumaczyłem. To naprawdę arcydzieło chwili i tak je trzeba odbierać, a ja bym chciał, by Dorota Masłowska napisała swoją "Lalkę".

Masłowska jest literacką celebrytką, ze wszystkimi konsekwencjami tego statusu.

Moi studenci studiów podyplomowych pracujący w bibliotekach opowiadali, że czytelnicy 14-, 15-letni sięgali po "Wojnę polsko-ruską" i to było czymś niesłychanie budującym. Tylko właśnie, sięgali, ale już nie sięgają. Współczesność – o czym przekonuje się teraz Masłowska – ma to do siebie, że trwa niesłychanie krótko oraz budowana jest na nieustannej pogoni za nowością.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj