Dziennik Gazeta Prawana logo

Gliński do Mazurka: Starsze panie myślą, że Woronowicz to ksiądz Popiełuszko i chciałyby się u niego spowiadać [WYWIAD]

16 sierpnia 2018, 20:00
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Robert Gliński
Robert Gliński/AKPA
Obsada to zawsze przepychanka między reżyserem, który chce obsadzić postaci zgodnie ze swoją wyobraźnią, a producentem, który ma inne pomysły biorące się z kalkulacji ekonomicznych typu: "Na Karolaka pójdą, na Janiczka nie, bo jest nieznany" - mówi Robert Gliński, reżyser w rozmowie z Robertem Mazurkiem.

Skoro już jesteśmy przy aktorach, to dlaczego jedni dostosowują się, jak kameleony, a inni jak Robert De Niro czy Janusz Gajos pozostają tacy sami.

Są sobą, ale jednocześnie grają postać. De Niro zupełnie inny jest w "Taksówkarzu", inny w "Ojcu chrzestnym" i jeszcze innym w "Dawno temu w Ameryce". Gajos jest fantastycznym aktorem czułym na scenę, na postać i jest bardzo elastyczny.

Naprawdę? Uważam, że to geniusz, ale on nie gra, on po prostu jest.

A jednocześnie mu pan wierzy, prawda? Bo fantastycznie gra i jest zupełnie inny jako alkoholik, inny jako partyjny kacyk, a inny gdy gra cenzora. Tylko że Gajos czy De Niro mają wielką osobowość aktorską i ona się przenosi na granych przez nich bohaterów.

A Tomasz Kot nie ma osobowości? Bo za każdym razem gra tak, że nie wiem czy to on, czy nie on.

On ma bardzo dużą charyzmę, prawdziwą osobowość, jest świetnym aktorem.

Dlaczego inny świetny aktor, Arkadiusz Janiczek, nigdzie nie gra? Od „Placu Zbawiciela” minęło 12 lat.

To naprawdę bardzo ciekawy, znakomity aktor, znam go z teatru, a że nie gra? Szczęście i los. Z aktorami jest tak, że albo są wszędzie, i jak otworzymy lodówkę to wyskakują…

Tomasz Karolak lub Robert Więckiewicz.

Ale bywa tak, że aktor znika, choć jest świetny.

A dystrybutor, producent się upierają: weźmy Karolaka, bo na niego przyjdą?

Czasami tak bywa, bo obsada to zawsze przepychanka między reżyserem, który chce obsadzić postaci zgodnie ze swoją wyobraźnią, a producentem, który ma inne pomysły biorące się z kalkulacji ekonomicznych typu: "Na Karolaka pójdą, na Janiczka nie, bo jest nieznany”.

Co o tym decyduje? Adam Woronowicz jest brzydki, a na niego chodzą.

Bo starsze panie myślą, że to ksiądz Popiełuszko i chciałyby się u niego spowiadać.

A na Janiczka pluły w tramwaju, bo bije żonę.

(śmiech) Świetny aktor stworzy taką postać, że mu wierzymy i nie widzimy aktora Janiczka, tylko faceta znęcającego się nad żoną.

Robert Gliński, reżyser (m.in. filmów "Niedzielne igraszki" i "Cześć, Tereska" oraz serialu "Izabela"), w latach 2008–2012 rektor Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej im. Leona Schillera w Łodzi.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj