Drastyczne nagranie z zabójstwa Mai z Mławy
Mecenas Wojciech Marek Kasprzyk, który jest pełnomocnikiem rodziny zamordowanej Mai z Mławy, w rozmowie z "Super Expressem" przyznał, że nie jest to zwykłe nagranie, ale jak mówi drastyczny zapis zbrodni.
Okazuje się, że z 9 osób, które je oglądały, do końca wytrwały tylko dwie. To sprawa niezwykle obciążająca psychicznie, jedna z najcięższych w mojej karierze. Fakt tak okrutnego zabójstwa i skala zwyrodnienia są trudne do opisania. Sam mam dzieci - mówi mec. Kasprzyk w rozmowie z "Super Expressem".
"Nic gorszego w życiu nie oglądałem"
Przyznaje, że z uwagi na tajemnicę adwokacką nie może mówi o szczegółach nagrania, ale nie ukrywa, że było ono wstrząsające. Na koniec została ze mną tylko jedna osoba. Musiałem odreagować. Nie mogę opisać tej zbrodni, bo złamię tajemnicę adwokacką, ale to wszystko jest na poziomie najbardziej brutalnych horrorów - mówi pełnomocnik rodziny 16-letniej Mai. Nic gorszego w życiu nie oglądałem i mam nadzieję, że nie zobaczę - dodaje.
Tragiczna śmierć Mai z Mławy
Brutalnym zabójstwem Mai z Mławy rok temu żyła cała Polska. Dziewczyna zginęła 23 kwietnia 2025 roku. Jej ciało odnaleziono 1 maja. Zwłoki były ukryte w kontenerze na śmieci. Do tragedii, jak ustalili śledczy, miało dojść w zakładzie, który należał do rodziny, podejrzanego o popełnienie zbrodni 17-letniego wówczas Bartosza G. Chłopak po tym, co się stało, wyjechał na wycieczkę szkolną do Grecji. Został objęty Europejskim Nakazem Aresztowania. Do Polski został sprowadzony w grudniu 2025 roku.
Co grozi podejrzanemu?
Teraz śledczy czekają na opinię biegłych psychiatrów. To od niej w dużym stopniu zależeć będzie to, co dalej stanie się z podejrzanym. Jak mówi pełnomocnik rodziny zamordowanej Mai, obrona będzie walczyć o uznanie go za niepoczytalnego. Jeśli tak będzie nie trafi do więzienia, ale na leczenie do zakładu psychiatrycznego. Opinia ma zostać wydana do końca miesiąca. Jeżeli okaże się, że jest poczytalny, grozi mu do 30 lat więzienia.