Dziennik Gazeta Prawana logo

25,5 roku więzienia za zabójstwo ojca. Podpalił dom z 77-latkiem w środku

29 kwietnia 2026, 15:33
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
25,5 roku więzienia za zabójstwo ojca. Podpalił dom z 77-latkiem w środku
25,5 roku więzienia za zabójstwo ojca. Podpalił dom z 77-latkiem w środku/Shutterstock
Sąd Apelacyjny w Białymstoku utrzymał w wyrok 25,5 roku więzienia wobec 43-latka za zabójstwo ojca i wcześniejsze znęcanie się nad nim. 77-letni mężczyzna zginął w pożarze. "Nie było przypadkowego zaprószenia ognia, a umyślne podpalenie, sprawca działał z zamiarem zabójstwa" - uzasadnił sąd.

Obrońca apelował o uniewinnienie

Wyrok jest prawomocny. Apelację składał obrońca; chciał uniewinnienia, ewentualnie uznania, że doszło do nieumyślnego spowodowania śmierci i łagodniejszej kary. Sąd odwoławczy apelację uznał za bezzasadną, zgodził się z oceną dowodów sądu pierwszej instancji, karę uznał za właściwą.

We wrześniu 2024 r. dyżurny policji w Ostrołęce (Mazowieckie) odebrał zgłoszenie o pożarze drewnianego domu we wsi Wolkowe k. Myszyńca. Mieszkał w nim 77-letni mężczyzna i jego 43-letni obecnie syn. W trakcie akcji gaśniczej znaleziono zwęglone zwłoki starszego mężczyzny.

Policja podejrzewała, że za pożarem może stać syn ofiary. Został on zatrzymany przez policjanta na pobliskiej stacji benzynowej. W śledztwie okazało się, że mężczyzna znęcał się fizycznie i psychicznie nad ojcem. Zwykle robił to, będąc pod wpływem alkoholu. Wyzywał ojca, bił, wyganiał z domu, groził zabójstwem i spaleniem.

Syn nie wezwał pomocy

Według prokuratury, w nocy 14 września 2024 r. oskarżony - wiedząc, że ojciec śpi na wyższej kondygnacji drewnianego domu - na dole podłożył ogień. Drewniany budynek spłonął całkowicie i doszło do jego zawalenia się. Ojciec 43-latka zginął w tym pożarze.

Z ustaleń śledczych, m.in. na podstawie zapisów monitoringu wynikało, że gdy budynek zajął się ogniem, oskarżony najpierw obserwował tę sytuację, a potem na rowerze odjechał stamtąd, nie wzywając pomocy i nie próbując ojca ratować.

W śledztwie i przed sądem pierwszej instancji oskarżony nie przyznał się do zabójstwa. Wcześniej był wielokrotnie karany, m.in. za pobicie, kradzieże, kradzieże z włamaniem, rozboje i groźby.

Sąd Apelacyjny utrzymał wyrok

Sąd Okręgowy w Ostrołęce uznał, że oskarżony działał z zamiarem bezpośrednim zabójstwa i dokonał celowego podpalenia. Nieprawomocnie skazał go na 25,5 roku więzienia (kara łączna za zabójstwo i znęcanie się). Orzekł też o obowiązku poddania się przez skazanego leczeniu choroby alkoholowej.

Sąd Apelacyjny w Białymstoku wyrok ten utrzymał w środę w mocy. Uznał za udowodnione, że to oskarżony dokonał podpalenia domu (choć biegłym nie udało się ustalić, w jaki sposób to zrobił) oraz że działał z zamiarem bezpośrednim zabójstwa i nie mam mowy o przypadkowym zaprószeniu ognia przez 43-latka lub przez jego ojca.

Nagrania z monitoringu jednym z kluczowych dowodów

Uzasadniając wyrok sędzia Halina Czaban przyznała, że jednym z kluczowych dowodów w sprawie były nagrania monitoringu, w tym - z posesji sąsiadującej z domem, który spłonął. Opisywała, jak wyglądało zachowanie oskarżonego tuż po tym, gdy drewniany budynek zaczął się palić, gdy na nagraniach widać coraz większą łunę i lecące iskry z miejsca pożaru.

Wyjaśnienia 43-latka sąd uznał za "zupełnie niespójne z materiałem dowodowym", nielogiczne i nieprawdziwe w relacji przede wszystkim z zeznaniami świadków - osób postronnych ale i rodziny.

Sędzia Czaban mówiła, że z tych zeznań jednoznacznie wynika, że 43-latek nie darzył uczuciem i nie szanował ojca, zaniedbywał go, znęcał się nad nim, bił, groził, że go zabije albo podpali dom; dochodziło do sytuacji, że starszy mężczyzna musiał nocować w lesie lub w stodole sąsiadów. Kiedy oskarżony przebywał w domu, to nie mógł tam wtedy przebywać jego ojciec - mówiła sędzia, odnosząc się do zebranych w sprawie dowodów.

25,5 roku więzienia sąd uznał za karę właściwą

Choć biegłym nie udało się jednoznacznie ustalić, w jaki sposób został wzniecony ogień, to sąd uznał za udowodnione, że sprawcą pożaru był oskarżony; wziął przy tym pod uwagę całość zachowań 43-latka wobec jego ojca.

Odrzucił linię obrony opartą o tezę, że mogło dojść do zaprószenia ognia (przez oskarżonego lub jego ojca). - Przy przypadkowym zaprószeniu ognia osoba, która tego dokonała niechcący, robi wszystko aby zatrzymać bieg zdarzeń tym bardziej gdy ma świadomość, że osoba jej bliska znajduje się w tym budynku - uzasadniała sędzia Czaban.

Znęcanie się oskarżonego nad pokrzywdzonym znalazło swój finał, niestety, w tym akcie podpalenia domu, tym samym dokonania zabójstwa ojca, bezspornie z zamiarem bezpośrednim - podkreślała sędzia.

25,5 roku więzienia sąd apelacyjny uznał za karę właściwą, biorąc też pod uwagę wcześniejszą karalność sprawcy za szereg różnych przestępstw i brak efektów jego resocjalizacji. Mamy do czynienia z osobą zdegradowaną, zdemoralizowaną, której w zasadzie cała okolica się bała. Nie można powiedzieć, że jest to kara nieodpowiednia - powiedziała sędzia Czaban.

Zaznaczyła, że o ile nie objęła tego kwalifikacja prawna, to jednak - od strony czysto ludzkiej - sposób w jaki sprawca zabił swego ojca, można uznać za działanie ze szczególnym okrucieństwem.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
oprac. Michał Ignasiewicz

Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraJędrzejewski przesłuchany w prokuraturze. Wiemy co, zeznał były lekarz Szpitala Południowego »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj