Dziennik Gazeta Prawana logo

Pobita w autobusie za obronę Ukrainki. Policja reaguje. Agresorowi grożą dwa zarzuty, nawet więzienie

22 września 2025, 14:38
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
policja
Pobita w autobusie za obronę Ukrainki. Policja reaguje. Agresorowi grożą dwa zarzuty, nawet więzienie/ShutterStock
Bulwersujące zdarzenie w warszawskim autobusie na Pradze-Północ. Aktywistka Zenobia Żaczek została pobita przez pasażera, gdy stanęła w obronie obrażanej przez niego Ukrainki. Mężczyzna, który najpierw werbalnie atakował starszą kobietę, a następnie zaatakował działaczkę, jest poszukiwany przez policję. Jak podaje Onet, mundurowi sami skontaktowali się z pokrzywdzoną, a sprawcy grożą poważne zarzuty.

Do zdarzenia doszło w niedzielę około godziny 13:00. Scena rozgrywała się w autobusie miejskim, który jechał w kierunku Marek. Jak podaje Onet, roznegliżowany pasażer obrażał starszą kobietę rozmawiającą po ukraińsku, każąc jej "wracać do swego kraju" i wspominając o Wołyniu oraz banderowcach. Na to zareagowała Zenobia Żaczek, znana działaczka społeczna i członkini Komitetu Obrony Praw Lokatorów, która podróżowała z partnerką. Żaczek stanowczo powiedziała mężczyźnie, że "nie reprezentuje Polaków i że jest śmieciem".

W odpowiedzi, mężczyzna skierował agresję na Żaczek, wyzywając ją i uderzając "z główki" w twarz. Z nosa aktywistki polała się krew. Jej partnerka wypchnęła agresora z autobusu. Żaczek ze smutkiem relacjonuje, że "nikt nam nie pomógł, nie zareagował ani na obrzydliwe słowa rzucane w stronę starszej pani, ani wobec agresji, którą skierował na mnie. Wszyscy patrzyli w telefony albo przed siebie".

Policja reaguje i poszukuje sprawcy

Choć Zenobia Żaczek początkowo nie chciała zgłaszać sprawy policji, jak dowiedział się Onet, mundurowi sami podjęli działania. Policjanci, dowiadując się o zdarzeniu z mediów społecznościowych, sami skontaktowali się z aktywistką. Po rozmowie Żaczek zgodziła się złożyć oficjalne zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa w Komendzie Rejonowej Policji Warszawa VI na Pradze-Północ. Jak podaje Onet, sprawcy grożą dwa poważne zarzuty: pobicie (art. 158 kk): Za to przestępstwo grozi do trzech lat więzienia, a w przypadku ciężkiego uszczerbku na zdrowiu – nawet do ośmiu lat, znieważenie na tle narodowościowym (art. 257 kk): Kto publicznie znieważa osobę z powodu jej przynależności narodowej lub narusza nietykalność cielesną z takich powodów, podlega karze pozbawienia wolności do lat trzech.

Jak podkreśla Robert Szumiata, rzecznik Komendy Stołecznej Policji, "na razie nie został on zatrzymany. Trwają poszukiwania mężczyzny". Zatrzymanie agresora wydaje się jednak kwestią czasu, ponieważ jego wizerunek nagrała partnerka aktywistki, a całe zdarzenie zarejestrowały również kamery monitoringu w autobusie. Policja zabezpieczyła już nagrania.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj