Dziennik Gazeta Prawana logo

Skandal w szkole średniej. Nauczycielka miała zlecić pobicie ucznia

18 września 2025, 11:27
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
 Zespół Szkół Samochodowych w Radomiu
Zespół Szkół Samochodowych w Radomiu/East News
Nauczycielka z Zespołu Szkół Samochodowych w Radomiu miała pożyczać pieniądze od uczniów i ich rodziców, a gdy dowiedziała się, że sprawa wyszła na jaw, miała zlecić pobicie jednego z podopiecznych. Teraz zajęła się tym prokuratura.

Artykuł na temat wydarzeń w Radomiu opublikowała "Gazeta Wyborcza". Z relacji pracowników szkoły wynika, że nauczycielka, przedstawiana jako Magdalena M., pożyczała od uczniów i ich rodziców pieniądze. Były to pożyczki sięgające nawet kilku tysięcy złotych. Gdy do dyrekcji dotarły skargi, miała zacząć grozić, że osoba, która na nią "nakablowała", zostanie wydalona ze szkoły i nikt już jej w Radomiu nie przyjmie. Magdalena M. jest wychowawczynią drugiej klasy technikum, a w szkole pracuje od kilkunastu lat.

Nauczycielka zleca pobicie

Według jednego z nauczycieli wychowawczyni wytypowała ucznia, którego podejrzewała o zgłoszenie sprawy dyrekcji. Nauczycielka miała poprosić kilku innych uczniów, by po zakończeniu roku szkolnego spotkali się z Dominikiem w parku i "wytłumaczyli mu", że na wychowawczynię się nie donosi. Uczniowie odebrali to jako sugestię, by pobić kolegę, choć słowo "pobicie" nie padło wprost. W zamian nauczycielka miała obiecać im pomoc w razie problemów w szkole - informuje "Gazeta Wyborcza". Uczniowie nie napadali jednak na kolegę, a sprawę zgłosili innym nauczycielom.

"To był szok"

"To był szok. Rozmawiałam z synem. Nie był u dyrekcji z żadną skargą na M., w ogóle nie wiedział, o co chodzi. Gdy się dowiedzieliśmy, bałam się go puścić do szkoły. Nawet nie powiedzieliśmy mu wszystkiego od razu, dopiero później, że ktoś chciał go pobić. Syn zdecydował, że pójdzie, ale prosiliśmy go, żeby nie szedł z nikim do lasu czy parku, żeby na siebie uważał" - powiedziała mama Dominika w rozmowie z "Gazetą Wyborczą".

Przesłuchania w prokuraturze

Szkoła w Radomiu nie prowadzi postępowania dyscyplinarnego wobec pani M., ponieważ "dotychczas nie wpłynęły do niej formalne skargi lub udokumentowane dowody, które uzasadniałyby wszczęcie takiego postępowania". Sprawą zajmuje się natomiast Prokuratura Rejonowa Radom-Wschód. Zeznania składali już niektórzy rodzice i nauczyciele, wciąż trwają kolejne przesłuchania.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj