O tym, że Elżbieta Witek ma zostać kandydatką PiS na stanowisko marszałka sama zainteresowana miała się ponoć dowiedzieć na dzień przed głosowaniem w tej sprawie. W PiS    pojawiają się głosy, że dotychczasowa szefowa MSWiA nie była zbyt szczęśliwa na myśl, że musi opuścić ważny resort, który dopiero co objęła. Jednak Elżbiecie Witek bliska jest zasada partyjnej hierarchii, gdzie z decyzjami podjętymi „na górze” zwyczajnie się nie dyskutuje.

Jej inauguracyjne przemówienie miało koncyliacyjny charakter - namawiała posłów wszystkich opcji do kulturalnej dyskusji, opartej o argumenty, a nie wycieczki personalne. Jednocześnie wygląda na to, że jej styl marszałkowania - choć krótki - ma być diametralnie różny od stylu, który przyjął Marek Kuchciński. A jeśli tak, może to w dalszej perspektywie oznaczać, że Marek Kuchciński na jakiś czas rzeczywiście trafi na boczny tor.

 Swoje marszałkowanie Elżbieta Witek zaczęła od ustalenia, kto i na jakim etapie poświadczył nieprawdę dziennikarzom w sprawie lotów marszałka Kuchcińskiego. Podobno prześwietlane są wszystkie decyzje urzędników i zebrane wówczas informacje. Z naszych informacji wynika, że szefowa Kancelarii Sejmu Agnieszka Kaczmarska może spać spokojnie. Nowa marszałek raczej ma wychodzić z założenia, że kiepska polityka komunikacyjna to bardziej efekt niechlujstwa niższej rangi urzędników, aniżeli ich zwierzchniczki. Spać spokojnie nie może za to dyrektor Centrum Informacyjnego Sejmu Andrzej Grzegrzółka, który w momencie największego kryzysu jego przełożonego, zachowywał się nieprofesjonalnie - krytykował posłów opozycji przy kamerach, ostro krytykował publikacje na temat kolejnych „podniebnych dokonań” Marka Kuchcińskiego, po prostu wychodził z roli. Aktualnie przebywa na urlopie, jednak można się spodziewać, że po powrocie czeka go „trudna” rozmowa z nową marszałek.

Co do samych lotów - Elżbieta Witek ma podobno dużo skromniej korzystać z rządowych samolotów. Na ten moment założenie jest takie, że po kraju - a zwłaszcza gdy będzie odwiedzać swój okręg wyborczy - będzie się poruszać samochodem z ochroną. Co więcej, z ochrony tej ma rezygnować, gdy będzie w swoim okręgu w celach poselskich. Samolot ma być w użyciu praktycznie tylko w przypadku delegacji zagranicznych. Chodzi oczywiście o to, by nie dawać pretekstu mediom do wskazywania, że kolejna osoba na stanowisku marszałka korzysta z apanaży władzy w sposób nieracjonalny.

Jednym z największych wyzwań dla nowej marszałek Sejmu może być decyzja, co zrobić ze słynnymi listami poparcia sędziów do nowej KRS. Z jednej strony mamy bowiem prawomocny wyrok NSA nakazujący publikację tych list (po ich niezbędnej anonimizacji), z drugiej strony - postępowanie Urzędu Ochrony Danych Osobowych, które wstrzymuje publikację. Teraz PiS skierował sprawę do Trybunału Konstytucyjnego (TK). W którymś momencie Elżbieta Witek będzie musiała więc zdecydować, która instytucja i która decyzja jest dla marszałka Sejmu wiążąca. Jak wynika z naszych informacji, Elżbieta Witek zamierza zadziałać zgodnie z tym, co orzeknie TK. Można więc z góry założyć, że listy poparcia sędziów KRS nie zostaną upublicznione. A przynajmniej nie „po dobroci” i nie szybko (biorąc pod uwagę tempo działania obecnego TK).

Na koniec kilka drobnych, ale symbolicznie ważnych ciekawostek. Ponoć zniknąć ma słynna kotara sejmowa, za którą marszałek Kuchciński odgradzał się od dziennikarzy. Co więcej, zniknąć mają też słynne płotki - tymczasowo, ale w praktyce na stałe zlokalizowane wokół kompleksu sejmowego i stanowiące przykry symbol rządów poprzedniego marszałka.

Elżbieta Witek daje nadzieję na poprawę pewnych standardów sejmowych, które Marek Kuchciński niestety zauważalnie obniżył. Kadencja nowej marszałek będzie jednak krótka, a to powoduje, że te nowe standardy mogą miejscami sprowadzać się do mglistych zapowiedzi, a niekoniecznie ich realizacji.