Dziennik Gazeta Prawana logo

Marszałek: Nocne gry i zabawy polityków PiS

19 listopada 2007, 12:15
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Takiego numeru jeszcze żadna odchodząca władza swoim następcom nie wycięła. Decyzja o skopiowaniu i wywiezieniu archiwów komisji weryfikującej żołnierzy zlikwidowanych Wojskowych Służb Informacyjnych oznacza, że przez następne lata czeka nas nieustanny wysyp "hakowych" informacji - pisze publicystka DZIENNIKA Anna Marszałek.

Trzeba przyznać, że Prawo i Sprawiedliwość wyciągnęło wnioski z "nocnej zmiany". Kiedy w 1992 r. po ujawnieniu przez Antoniego Macierewicza listy tajnych agentów SB odwołano rząd Jana Olszewskiego, czasu było mało, a i technika była gorsza. Nie udało się skserować tego, na czym zafascynowanym tajnymi służbami, kwitami i teczkami politykom zależało.

Teraz czasu było więcej, a operację przeprowadzono prawie perfekcyjnie. Powołano Jana Olszewskiego w miejsce Macierewicza na szefa komisji weryfikacyjnej. Ustawa nie określa precyzyjnie miejsca siedziby tej komisji i pod tym pretekstem można było przewieźć archiwa do nowych pomieszczeń, które "przypadkiem" znalazły się w Kancelarii Prezydenta zaraz obok BBN. Prawdopodobnie nie złamano więc prawa.

Problem jednak nie leży w tym, czy dochowano wszystkich procedur. Nie chodzi też, jak próbuje sugerować Macierewicz, o "wściekły atak" w obronie skompromitowanych służb wojskowych będących na usługach Moskwy.

Chodzi o to, czego niektórzy politycy PiS zdają się nie rozumieć, że łamane są standardy demokracji. Skandalem jest, że jedna grupa polityczna bez żadnej kontroli buduje sobie "prywatne" archiwa do bezpardonowej walki politycznej z przeciwnikami.

Skandalem jest, że uważa, iż ma do tego prawo, bo przegrała wybory, i w dodatku sądzi, że "przypadkowe społeczeństwo" zapewne się pomyliło i nie wie, co dla niego jest dobre. Kraj według PiS to "podwórko", na którym wygrywa ten, kto mściwiej rozliczy innych i ciężej obrazi. A cóż się do tego bardziej nadaje niż brudy z archiwów tajnych służb. Prawdziwości ich już nikt nie weryfikuje.

Łatwość wrzucenia "pomyj" do mediów przez rządzących, oczywiście anonimowo, rozzuchwaliła polityków PiS. W opozycji mogłoby brakować tej amunicji, więc podjęto próbę okopania się na przyczółku Pałacu Prezydenckiego. Niedawno DZIENNIK ujawnił, że kopiowano akta ABW. Teraz, że wywieziono archiwum WSI. Czy politycy PiS nie zauważyli, że społeczeństwo w wyborach odrzuciło takie zabawy i zostali na podwórku sami?

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj