Dziennik Gazeta Prawana logo

Dzielimy z nimi świat. Trwa między nami a wirusami wyścig zbrojeń [WYWIAD]

9 lutego 2020, 11:26
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Stanisław Łoboziak
<p>Stanisław Łoboziak</p>/Dziennik Gazeta Prawna
Trwa między nami a wirusami wyścig zbrojeń. One atakują, my się na nie uodparniamy. Jednak im nie zależy, żeby nas wszystkich wybić, bo wówczas nie byłyby w stanie się replikować - mówi Stanisław Łoboziak biolog molekularny, szef laboratorium biologicznego Centrum Nauki Kopernik, autor książki "Laboratorium w szufladzie. Biologia".

Niektórzy eksperci twierdzą, że liczba zachorowań i zgonów spowodowanych przez koronawirusa z Wuhan jest mocno niedoszacowana. Jeden z nich uważa, że liczba zakażonych tylko w Chinach przekroczyła już 100 tys.

Ja wolę zaufać danym, które są podawane na amerykańskiej interaktywnej mapie, pokazującej w czasie rzeczywistym liczbę kolejnych potwierdzonych zakażeń oraz śmierci. Jest czwartek, południe – na całym świecie stwierdzono 28 344 przypadki zakażenia się wirusem 2019-nCoV oraz 565 zgonów.

Sama nie wiem, co myśleć: bać się czy zawierzyć uspokajającym wyjaśnieniom, że 2019-nCoV nie jest taki groźny, bo jego śmiertelność wynosi zaledwie 2 proc. W przypadku SARS było to 10 proc., MERS – aż 30 proc. Ale przecież wirus z Wuhan w każdej chwili może zmutować i stać się dużo bardziej agresywny.

Wirusy zawsze mutują, dlatego co roku musimy wytwarzać nową szczepionkę na grypę. Dotychczas 2019-nCoV się nie zmienił, w każdym razie nie wskazują na to testy wykonywane w różnych krajach. Trzeba go obserwować. I być świadomym, że dzielimy świat z wirusami. One są wszędzie – w powietrzu, wodzie, glebie, na wszystkich powierzchniach, w żywych organizmach. Z miliardów tych patogenów poznaliśmy może jedną dziesiątą procenta, a zwracamy na nie uwagę dopiero wtedy, kiedy wchodzimy z nimi w bezpośrednią interakcję – kiedy zaczynają nam w jakiś sposób zagrażać.

Dla mnie wirusy są niczym kot Schrödingera – nie wiadomo, czy żywe, czy martwe. Co to są za stwory?

To stwory składające się z otoczki białkowej, na zewnątrz której są specjalne białka, a wewnątrz jest materiał genetyczny, jedno- bądź dwuniciowy: RNA lub DNA. Mogą się łączyć z receptorami komórek wszystkich żywych organizmów. Kiedy wirus wniknie do obcej komórki, może przyjąć rozmaite strategie. Czasem wirusy będą dążyć do jej natychmiastowej śmierci, czasem wbudują się w jej DNA, nie dając żadnych objawów, siedząc w utajeniu przez lata. Dowiadujemy się, że nas skolonizował wówczas, kiedy nasz układ odpornościowy jest osłabiony. Tak jest z wirusem powodującym opryszczkę. Albo z HIV, który przyczaja się głównie w komórkach posiadających receptor CD4, tworzących nasz układ odpornościowy – to dlatego jest tak trudny do zwalczenia. HIV atakuje układ, który odpowiedzialny jest za obronę ludzkiego organizmu przed patogenami – to przykład doskonałej strategii przetrwania. Grypę żołądkową najczęściej powodują rotawirusy. A 2019-nCoV jest faktycznie nowym dla nauki koronawirusem, niewiele da się o nim jeszcze powiedzieć. Wiadomo, że w 89 proc. sekwencja jego genomu podobna jest do wirusa SARS. Nie wiadomo, skąd się wziął – być może zmutował? Natomiast jego budowa – i działanie – są podobne do innych koronawirusów powszechnie występujących u ludzi i zwierząt. Na przykład do 30 proc. infekcji zwanych powszechnie przeziębieniem jest powodowane właśnie przez te patogeny.

No właśnie, skąd się wziął 2019-nCoV? Pojawiają się spekulacje, że przeskoczył z nietoperzy na węże, a z tych gadów na ludzi, którzy zakazili się, przyrządzając je do zjedzenia. Ale jest inna wersja, która wiąże epidemię z działalnością laboratorium wojskowego w Wuhan. To rodzi spekulacje, że patogen albo w sposób niekontrolowany wymknął się z obiektu, albo specjalnie, w ramach eksperymentu, został wypuszczony.

W laboratorium w Wuhan nie byłem, ale znam inne ośrodki, które mają certyfikat bezpieczeństwa BSL-4. Nie znam przypadku, żeby w takim laboratorium doszło do przypadkowego wyniesienia patogenów na zewnątrz. Bardziej jestem skłonny przypuszczać, że do powstania nowego koronawirusa doszło tak, jak to się zwykle dzieje – mieliśmy do czynienia z dużym skupiskiem ludzi i zwierząt oraz fatalnymi warunkami sanitarnymi. W takich warunkach łatwiej wirusowi pokonać bariery międzygatunkowe. Wystarczy jedno chore zwierzę. Tak było w przypadku ptasiej grypy.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj