Nie słyszałem, żeby ktoś proponował wcześniejszy termin. Wręcz przeciwnie - wielu chciało kongres odłożyć do następnej jesieni.
Naszych kongresów nie da się zwołać z dnia na dzień, jak to ma miejsce np. w PiS, gdzie na kongresy przyjeżdżają ciągle ci sami ludzie. Wybór delegatów SLD na wszystkich szczeblach trwa kilka miesięcy.
Jak najbardziej i temu właśnie ma służyć kongres. Poza tym ustaliliśmy, że w styczniu na kolejnym posiedzeniu Rady Krajowej szerzej omówimy kwestię wyborów. Chcę wtedy także zorganizować dużą konferencję programową. Nasi członkowie muszą mieć materiał do dyskusji, żeby móc zastanawiać się nad przyszłością centrolewicy. I to też będzie przygotowanie do kongresu.
Jeszcze raz powtarzam, to na mój wniosek kongres został przyśpieszony. Nikt nie ukrywa, że nasz wynik jest niezadowalający, ale i pouczający nie chodzi o to, żeby dokonywać czystek, ale o to, żeby wyciągnąć wnioski na przyszłość.
Udział Aleksandra Kwaśniewskiego w tworzeniu LiD był znaczący, ale nie decydujący. Jego udział w kampanii wyborczej miał swoje plusy, nie obyło się też bez wpadek.
To prawda, ale nie jest to tylko polska specyfika.
Przypomnę, iż na listę LiD-u zagłosowało o ponad 800 tysięcy ludzi więcej niż na SLD w 2005 roku. A nie udało się jeszcze bardziej zwiększyć poparcia z powodu plebiscytarnego charakteru tych wyborów. Wielu naszych potencjalnych wyborców zdecydowało się poprzeć silniejszego przeciwnika, jakim dla PiS-u było PO. My też musieliśmy odpowiedzieć sobie na pytanie, czy idziemy do wyborów jako mniejszy brat w koalicji z PO, czy jednak pozostajemy przy swoich ideałach. Gdybyśmy zgłosili wolę współpracy z PO, to nie wiadomo, czy otrzymalibyśmy więcej głosów, a nasza sytuacja byłaby o wiele trudniejsza.
Można się zastanawiać nad kształtem list, sposobem prowadzenia kampanii. LiD istnieje jednak dopiero dwa lata. Potrzeba czasu, by ten projekt mógł zaistnieć. Przypomnę, że Platforma potrzebowała aż 6 lat, aby zdobyć władzę.
Nie spotkałem się z takimi głosami. Jest za to w LiD chęć i wola walki.
Będę kandydować, ale oczywiście nie wiem, jaki będzie wynik głosowania.
Nie sądzę, by któryś z moich bliskich kolegów chciał przeciwko mnie kandydować. Niczego jednak nie wykluczam.
SLD musi pracować nad konkretnymi propozycjami programowymi, które będą rozwinięciem zarówno programu Sojuszu, jak i programu całej koalicji LiD. Chcemy zasypać Sejm ustawami.
Rozdzielenie stanowiska ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego. Przywrócenie służby cywilnej. Przywrócenie starej ordynacji w wyborach samorządowych, bez możliwości blokowania list
Mamy projekt ustawy dającej skokowe podwyżki dla nauczycieli. Chcemy także, by pomoc społeczna objęła dzieci wiejskie i rodziny, które nie wykazują dochodów.
Nie, bo robimy to nie dla polityki, ale dla ludzi.
Platforma zapowiada zmianę ustawy medialnej. Jeżeli przedstawione rozwiązania będą złe, nie zawahamy się głosować przeciw. Co więcej, nie zagłosujemy za odrzuceniem weta prezydenta.
Nas nie interesuje wyrwanie mediów publicznych z rąk jednej ekipy i przekazywanie w ręce innej. Media publiczne trzeba odpolitycznić. Z nikim nie będziemy się w ten sposób dogadywać.
Nie prowadzimy dzisiaj konkretnych rozmów na ten temat. Zresztą rozmowy dotyczące jakichkolwiek projektów nie będą dyktowane tym, kto projekt zgłosił, ale jaki on jest. Chcemy być pryncypialni, nie damy się w żaden sposób manipulować, tak żeby głosować razem z PiS czy Platformą dla doraźnych interesów tych partii.
Na ten temat pojawiało się kilka absurdalnych plotek. Że niby Platforma chce wyciągnąć Janusza Zemkego, jednego z wybitniejszych polityków lewicy.
W Sejmie jest trzech posłów PD. Bogdan Lis znany jest ze swojej wrażliwości społecznej, popierający program LiD. I posłowie Jan Widacki i Marian Filar, którzy także są doskonale zintegrowani z naszym klubem. Nie widzę tu potencjalnych zagrożeń.
Jestem pewien, że w kluczowych głosowaniach zachowamy jedność.