Choć rząd jak dotąd nie potwierdził przypadku pierwszego pacjenta w Polsce zarażonego koronawirusem, opozycja ma coraz więcej podejrzeń, że w grę wchodzą motywacje polityczne.

Reklama

- Na pewno chodzi im po głowie plan ogłosić pojawienie się koronowirusa w Polsce np. w sobotę o 12:00. Jak lepiej przykryją kampanię Małgorzaty Kidawy-Błońskiej? - uważa jeden z polityków PO. Zresztą sama kandydatka już otwarcie podbija tę narrację. - Wzywam premiera Morawieckiego i rząd do ujawnienia prawdy o przypadkach koronawirusa w Polsce. Bezpieczeństwo Polek i Polaków jest najważniejsze - napisała Kidawa-Błońska na Twitterze.

- To ciąg dalszy godnych potępienia prób szerzenia paniki przez opozycję, odbieramy to jako przejaw myślenia teoriami spiskowymi - ripostuje w rozmowie z nami Radosław Fogiel z PiS. - Apelujemy o niegranie tematem koronawirusa w sposób polityczny. Wielokrotnie minister zdrowia apelował o niepodawanie fake newsów o osobach zarażonych. Potwierdził też, że jeśli pojawi się pierwszy taki przypadek w Polsce, opinia publiczna zostanie niezwłocznie o tym poinformowana - zapewnia nasz rozmówca.

Ale obawy opozycji mają też czysto pragmatyczny charakter. W weekend planowane są dwa ważne wydarzenia. Pierwsze to warszawska konwencja Małgorzaty Kidawy-Błońskiej. Drugie to konwencja Władysława Kosiniaka-Kamysza w podrzeszowskiej Jasionce (w tym samym obiekcie, w której organizowany jest Kongres 590). Teraz pojawia się pytanie, czy ewentualne potwierdzenie przez rząd obecności koronawirusa w kraju, nie skomplikuje przygotowań do tych wydarzeń, a w skrajnym przypadku - czy nie pojawi się nakaz ich odwołania.

Zapytaliśmy o to wojewodów podkarpackiego i mazowieckiego. Rzeczniczka pierwszego z nich odpowiedziała nam, że „wojewoda podkarpacki nie ma wiedzy na temat konwencji [Kosiniaka-Kamysza - red.] oraz informacji w jakim trybie i gdzie będzie ona realizowana”. "Decyzja taka nie została wydana" - napisał z kolei rzecznik wojewody mazowieckiego

Znaki zapytania, pod jakimi znalazły się weekendowe konwencje, mają związek m.in. z wydarzeniami ze Śląska. Tamtejszy wojewoda Jarosław Wieczorek zakazał udziału publiczności w rozpoczynających się w piątek w Katowicach finałach rozgrywek e-sportowych Intel Extreme Masters. Powód to oczywiście zagrożenie związane z koronawirusem. Jeszcze dalej poszedł prezydent Rzeszowa Tadeusz Ferenc. - Na tę chwilę prezydent bezterminowo zawiesił wszystkie imprezy miejskie, wernisaże, wydarzenia w miejskich teatrach czy domach kultury. Zaapelował do organizatorów innych, prywatnych imprez o to, by również rozważyli taką możliwość. Ale oczywiście nie możemy niczego narzucić, możemy jedynie apelować o zdrowy rozsądek - mówi nam Maciej Chłodnicki, rzecznik prezydenta Rzeszowa.

Przedstawiciele opozycji na dziś nie widzą powodów, by odwoływać swoje konwencje. - Nasza impreza nie ma charakteru imprezy masowej, jest imprezą zamkniętą. Odwołania wydarzenia nie bierzemy pod uwagę, raczej obawiamy się, że opóźnianie ogłoszenia pacjenta zero, przykryje postulaty programowe naszej kandydatki. A przecież już dziś dochodzą do nas informacje o tym, że w Łodzi jest pacjent z pozytywnym wynikiem na obecność koronawirusa - przekonuje nas jeden z polityków PO.

W tym samym duchu wypowiada się Magdalena Sobkowiak ze sztabu Władysława Kosiniaka-Kamysza. - Konwencję planujemy zgodnie z planem, jesteśmy idpowiednio zabezpieczeni, na miejscu będzie lekarz, karetka i płyny dezynfekujące. Nasza impreza ma charakter zamknięty, jest na zaproszenia, to nie jest impreza z publicznością - przekonuje.

Także Radosław Fogiel z PiS przekonuje, że „najważniejszy jest spokój i racjonalne myślenie”. - Sytuacja na Śląsku jest trochę inna, bo tam wielu uczestników pochodzi z krajów azjatyckich, gdzie problem koronawirusa jest najpoważniejszy. Jeśli zaś chodzi o Rzeszów, to mam wrażenie, że prezydent Ferenc wyszedł nieco przed szereg - ocenia Fogiel. - Apelujemy po raz kolejny o niewykonywanie nerwowych ruchów. Jeśli zajdzie potrzeba uruchomienia reżimu epidemiologicznego, rząd będzie podejmował decyzje o podjęciu adekwatnych środków, o czym opinia publiczna również będzie poinformowana - precyzuje.

Z kampanijnej aktywności na razie nie zamierza rezygnować także Andrzej Duda. Prezydent wyjedzie dziś po południu z Warszawy swoim "Dudabusem", by o godz. 17 spotkać się z mieszkańcami Kozienic w tamtejszej hali sportowej.