Dziennik Gazeta Prawana logo

Chińskie jądro ciemności i europejska polityka

27 marca 2008, 01:58
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Humanitarne gesty Sarkozy’ego czy Tuska mogą zadziałać, kiedy staną się częścią wspólnej polityki Unii wobec Chin - pisze w DZIENNIKU publicysta Cezary Michalski.

Kiedy stajemy oko w oko z okrucieństwem cywilizacji i kultur, które zamiast wolności i szczęścia jednostek wybrały silną władzę albo tzw. silne wartości - co niestety często wychodzi na jedno - mamy do wyboru: albo samemu zdziczeć, albo bronić własnych zasad i norm.

W przypadku Tybetu zdziczeniem Zachodu byłoby to, co robiliśmy do tej pory - zarabianie i pożyczanie w Chinach pieniędzy oraz zapowiedź uczestniczenia w olimpiadzie, jakby nic się nie stało. Trudniej jest powiedzieć, jak mamy się zachować, żeby pozostać wierni naszym zasadom.

Możemy zrobić niewiele. Pamiętajmy, że nawet Dalajlama wzywa do umiarkowania w protestach, wiedząc, że on mógłby sobie być emigracyjnym radykałem, ale konsekwencje i tak poniosą mieszkańcy Tybetu. Manifestacje zostaną krwawo spacyfikowane, a po jednej chwili dumy nadejdą całe dekady upokorzenia. Niewiele nie znaczy jednak zupełnie nic. Liberalna gazeta może nie opublikować wysłanego do niej ogłoszenia popierającego pacyfikację Tybetu. Nawet gdyby "oburzeni chińscy obywatele” chcieli za jego publikację sporo zapłacić. Prezydent Francji Nicolas Sarkozy może nie pojawić się na uroczystym otwarciu igrzysk, mimo że jego symboliczny gest może francuskich przemysłowców - sponsorów francuskiej polityki - słono kosztować. Podobny gest zapowiada Donald Tusk. Z kolei "Tygodnik Powszechny” zaproponował, aby polscy sportowcy pojawili się w Pekinie w koszulkach z logiem "Solidarności”.

Nawet jednak osobiste manifestacje Sarkozy’ego i Tuska czy logo "Solidarności” na koszulkach mogą pozostać - przykro mi to powiedzieć - gestami śmiesznymi. Masującymi jedynie nasze złe sumienie. Będą miały sens wyłącznie wówczas, kiedy staną się elementem wspólnej polityki Unii Europejskiej wobec Chin. Dzisiaj pojedyncze państwa zachodnie nie potrafią wpłynąć nawet na Łukaszenkę. A przecież Białoruś nie jest mocarstwem i nie finansuje deficytu budżetowego USA.

Jeśli zatem Zachód nie chce zdziczeć, musi występować razem. W świecie podmiotów takich jak Rosja Putina, Chiny epoki transformacji czy polityczny islam, także Zachód musi występować jako jeden podmiot - zgodny w choćby minimalnym stopniu co do polityki zagranicznej, obronnej, a nawet gospodarczej. Przykład Chin pokazuje, że karłem w polityce światowej jest dzisiaj nie tylko Polska, kiedy próbuje występować w pojedynkę, ale nawet Francuzi czy Niemcy.

Jeśli zatem naprawdę chcemy pomóc Tybetowi - choćby za sto lat, bo dzisiaj realnie nie potrafimy - to budujmy silną Unię Europejską. Pracujmy na rzecz silnego, zjednoczonego Zachodu.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj