Dziennik Gazeta Prawana logo

Iwiński: "Tybet nie jest okupowany!"

29 marca 2008, 11:55
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Iwiński Tybet jest częścią Chin
Iwiński Tybet jest częścią Chin/Inne
"Donald Tusk musi się jeszcze wiele nauczyć" - przekonuje w rozmowie z dziennikiem.pl poseł LiD Tadeusz Iwiński. Jego zdaniem, rezygnacja z udziału polskiego rządu w inauguracji igrzysk w Pekinie była przedwczesna. Tym bardziej, że - jak stwierdził Iwiński - "Tybet nie jest okupowany! Żadne państwo na świecie nie przeczy oczywistości, że Tybet jest częścią Chin".

"Tu się zderza idealizm polityczny i realizm. Przyjąłem z szacunkiem decyzję premiera Tuska, ale uważam, że została podjęta za wcześnie" - mówi dla dziennika.pl poseł LiD Tadeusz Iwiński. "Ja lubię szachowe powiedzenia: groźba jest silniejsza od ruchu. Stanowisko premiera świadczy o małym doświadczeniu w polityce zagranicznej tej ekipy" - przekonuje poseł i doktor habilitowany w zakresie stosunków międzynarodowych.

Zdaniem Iwińskiego, ministrowie spraw zagranicznych Unii Europejskiej zebrali się wczoraj pod Ljublaną, właśnie po to, by uzgodnić wspólną odpowiedź na wydarzenia w Tybecie. Wypowiedzi Donalda Tuska czy prezydenta Czech Vaclava Havla nie służą umacnianiu wspólnej polityki bezpieczeństwa Unii.

"Byłoby błędem składać na ołtarzu jakichś interesów politycznych piękną ideę i wysiłek sportowców" - zauważa Iwiński. A igrzyska nie tylko powinny się odbyć, ale i decyzja o ich organizacji w Chinach była - zdaniem posła - słuszna. "Chiny przechodzą proces kolosalnych reform, które mają wpływ na losy całej ludzkości" - przekonuje. I dodaje, że igrzyska popchną te reformy w kierunku demokratyzacji i poszanowania praw człowieka.

Jaka okupacja! Przecież żadne państwo na świecie nie jest przeciwko oczywistości, że Tybet jest częścią Chin. Jestem posłem z Warmii i Mazur. Gdy słyszę o okupacji Tybetu przez Chiny, to jak bym słuchał skrajnych środowisk niemieckich mówiących, że Polska okupuje Mazury i Dolny Śląsk!

Ale Panie, nawet Dalajlama nie opowiada się za niepodległością! Ci którzy się najbardziej zdecydowanie w tej sprawie wypowiadają, mają dość ograniczoną wiedzę. Przez trzysta lat w Tybecie była struktura teokratyczna. 600 tysięcy mnichów sprawowało bardzo antydemokratyczną władzę nad pozostałą częścią społeczeństwa. Była to feudalna struktura. Ja nie popieram metod które stosują Chińczycy.

Nieźle znam te problemy. W ciągu ostatnich 28 lat byłem wielokrotnie w Chinach, znam Tybet, spotykałem się dwukrotnie z Dalajlamą. Na temat relacji tybetańsko-chińskich zaszło u nas pełne nieporozumienie.

Obie strony użyły siły. Rozumiem desperację Dalajlamy, bo cała jego filozofia buddyjska w wersji lamajskiej opiera się na mechaniźmie "biernego oporu". To, że zastosowano przemoc, na co pojawiła się brutalna odpowiedź ze strony państwa chińskiego - to jest porażka tej filozofii. Ale nie chcę stawać po żadnej ze stron.

Nie wierzę w ideę wolnego, niepodległego Tybetu. Chiny mają dwa problemy: Tajwan i Tybet. To jest jedno państwo. Choć utrzymuje się jeszcze kilkadziesiąt państw które uznają Tajwan, to przecież nikt nie uznaje niepodległego Tybetu. Najlepszym rozwiązaniem byłoby, gdyby udało się wynegocjować autonomię dla Tybetu taką, jaką ma Makau czy Hong-Kong. Autonomia, ale jedno państwo chińskie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj