Magdalena Rigamonti: Jak syn?

Reklama

Adam Bodnar: Który?

Najstarszy, ten który miał kłopoty z prawem.

Dostał się do liceum. I wszystko OK. TVP próbowała zajmować się moim synem, żeby mnie w ten sposób zdyskredytować. Nie udało się. No cóż, trzeba żyć dalej. Dwaj moi synowie są w wieku nastoletnim i doskonale wiem, że potrzebują więcej czasu i taty. Podobnie jak ten najmłodszy – prawie czteroletni. Teraz będą mieli go więcej.

Przecież pan jest nadal rzecznikiem praw obywatelskich.

Formalnie kadencja się skończyła.

Ze względów rodzinnych nie zdecydował się pan na drugą kadencję?

Nie, bo od początku zakładałem, że chcę być rzecznikiem tylko jedną kadencję. I to jest kwestia pryncypialna. Nie można na końcu swojej służby być w sytuacji, w której walczy się o głosy posłów, a jednocześnie wykonuje się pracę RPO. Przecież ci, którzy mieliby mnie wybrać na drugą kadencję, są tymi, których aktualnie bym krytykował. W normalnych, dojrzałych systemach demokratycznych aparat władzy potrzebuje kogoś, kto patrzy jej na ręce i wytyka błędy. Nawet takie osoby się docenia. U nas jednak jest tak głęboka polaryzacja, że uznaje się, iż krytykowanie merytoryczne jest atakowaniem politycznym. Parlamentarzyści, politycy nie są w stanie przyjąć, że ten, kto krytykuje, nie ma w tym politycznego interesu.

Koalicja się chwieje, politycy mają w poważaniu, kto zostanie RPO.

I mogą mnie trzymać na tym stanowisku pięć, sześć, osiem miesięcy. Na przykład prof. Andrzej Zoll był trzymany od 30 czerwca 2005 r. do 15 lutego 2006 r., czyli siedem i pół miesiąca. Do momentu aż nastał Janusz Kochanowski. To oczywiście nie jest teraz priorytetem. Niemniej posłowie PiS znaleźli czas, aby złożyć wniosek do Trybunału Konstytucyjnego. Twierdzą, że przepis pozwalający na pełnienie przeze mnie służby ponad kadencję jest niezgodny z konstytucją. Rozprawa została wyznaczona na 20 października 2020 r. Wygląda na to, że co najmniej do tego czasu będę sprawował funkcję. Co więcej, przyłączę się do tej sprawy i będę twierdził, że przepis jest zgodny z konstytucją – dokładnie takie same regulacje dotyczą prezesa NBP czy prezesa NIK.

Pan będzie miał moc sprawczą.

Cały czas mam. Ustawa mówi, że sprawuję funkcję do czasu wyboru następcy. Dlatego po prostu robię swoje.

CAŁY WYWIAD DOSTĘPNY W INTERNETOWYM WYDANIU MAGAZYNU "DZIENNIKA GAZETY PRAWNEJ" >>>