Czasy mamy takie, że tematyka chorób zakaźnych wdarła się również do prac ekonomicznych. W zasadzie co kilka tygodni – nawet dni – pojawiają się nowe opracowania dotyczące pandemii. Jednym z ciekawszych jest praca Pola Antrasa (Uniwersytet Harvarda), Estebana Rossi-Hansberga i Stephena Reddinga (Uniwersytet w Princeton), pokazująca zależność między rozprzestrzenianiem się epidemii a zjawiskiem globalizacji i otwierania rynków.

Reklama

Przyczyna tego namysłu jest więcej niż oczywista. Kiedy bez mała dwie dekady temu pojawił się w Azji pierwszy SARS, udało się uniknąć pandemii. Dlaczego? Wiadomo, że tamten wirus był wrażliwy na światło słoneczne, więc nie był w stanie tak szybko się przenosić z człowieka na człowieka. Ale jest też kwestia ekonomiczna. W ciągu dwóch pierwszych dekad XXI w. globalizacja znacząco przyspieszyła. A skoro kanałów roznoszenia choroby przybyło, to koronawirus tym razem z Chin się wydostał.

CZYTAJ WIĘCEJ W WEEKENDOWYM "DZIENNIKU GAZECIE PRAWNEJ">>>