Dziennik Gazeta Prawana logo

Chris Niedenthal: Chcem i muszem być fotografem [WYWIAD]

26 grudnia 2020, 16:55
[aktualizacja 26 grudnia 2020, 16:55]
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Po wyborach 1989. Anty-Jaruzelskie demonstracje Plac 3 Krzyży, 30.06.1989 / Fot. Chris Niedenthal
<p>Po wyborach 1989. Anty-Jaruzelskie demonstracje Plac 3 Krzyży, 30.06.1989 / Fot. Chris Niedenthal</p>/Archiwum Chrisa Niedenthala
Nie uwieczniam współczesnych samozwańczych dyktatorów, ale skutki ich działań - mówi w wywiadzie dla "Dziennika Gazety Prawnej" Chris Niedenthal. Fotograf, współpracował m.in. z magazynami "Newsweek” (w 1978 r. został jego korespondentem w Polsce), "Time”, "Der Spiegel” i "Forbes”. W 2006 r. pod honorowym patronatem prezydenta Lecha Kaczyńskiego wyszedł jeden z jego albumów: "13/12. Polska stanu wojennego”. Laureat World Press Photo w 1986 r.

Gra pan jeszcze na perkusji?

Przez ostatni rok to było trudne, bo nie mogłem spotykać się z kolegami. Szkoda. Bo to świetne hobby.

Czy perkusję i fotografowanie coś łączy?

Na pierwszy rzut oka nie. Na drugi też niekoniecznie…

A jeśli przyjrzeć się bliżej?

Grając na perkusji, trzeba wiedzieć, kiedy uderzyć. Podobnie jest z robieniem zdjęć.

Ma pan pół miliona slajdów w domu.

Jeśli nie więcej.

Bo ile to już lat za obiektywem?

Z "Newsweekiem” zacząłem współpracować w 1978 r.

Przez te ponad 40 lat fotografia się zmieniła.

Wciąż przyzwyczajam się do cyfry. Ale slajdy mają to coś, czego zdjęcia cyfrowe nigdy nie będą miały.

A jaka jest teraz rola fotografa w świecie, w którym każdy ma smartfona?

Ktoś może się upierać, że zawód fotografa nie ma racji bytu, bo smartfon właściwie sam robi zdjęcia. Ale my mamy inną wrażliwość i spojrzenie na świat, a więc inaczej go fotografujemy, bo odmiennie o nim myślimy. Choć, rzeczywiście, niektórzy robią dobre zdjęcia smartfonami. A czy to nam zagraża? Nie, bo zawsze będzie miejsce dla profesjonalistów. Imponujące jest natomiast to, co widzę podczas demonstracji – wszyscy uczestnicy trzymają w rękach smartfony. To ułatwia nam, fotografom, pracę, bo trudno byłoby nas wszystkich zatrzymać za robienie zdjęć.

Jak to?

Mniej rzucamy się w oczy. Nikt nie może mieć pretensji do fotografów, bo wszyscy robią zdjęcia. Puszczam wodze wyobraźni i zastanawiam się, co by było, gdyby w stanie wojennym, podczas którego obowiązywał zakaz fotografowania, ludzie mieli telefony z aparatami?

Przyjechał pan do Polski w 1973 r.

W maju. Pociągiem. Chciałem samochodem, ale się zepsuł. 

CZYTAJ WIĘCEJ W ŚWIĄTECZNYM WYDANIU MAGAZYNU DGP

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj