Dlaczego gra? Nie sądzę. Łukaszenka cieszy się ogromnym poparciem społeczeństwa i jego system polityczny rzeczywiście opiera się na tej większości. Ale z jakichś
powodów Aleksandr Grigoriewicz do tej pory obawiał się potwierdzić, że tak właśnie jest, organizując przejrzyste wybory. Właśnie to doprowadzało do konfliktów z Unią Europejską. Te
konflikty nie były Rosji zresztą na rękę. Na obecne działania patrzymy przychylnie i chcemy potwierdzenia zmian w jawnych, przejrzystych wyborach.
Takiej gry nie ma. Ona toczy się w prasie, a rzeczywistość jest zupełnie inna. Rosja nie chce, żeby Białoruś - nasz strategiczny partner, była na indeksie Zachodu. Nie boimy się zbliżenia
Mińska z Unią. Nie mamy z tym jakiegoś problemu.
Nieprawda. Dmitrij Miedwiediew wielokrotnie podkreślał, że w polityce zagranicznej priorytetem są dobre relacje z UE. Jeśli Mińsk chce się wpisać w ten schemat, też musi mieć normalne
relacje z Brukselą i państwami Wspólnoty. Jeśli chodzi np. o gospodarkę, uważamy, że powinna być włączona w gospodarkę globalną. Jeśli zaś chodzi o bezpieczeństwo, to Białoruś jest
włączona we wspólny system z Rosją. Akurat w tej dziedzinie nie może być mowy o żadnej weryfikacji czy zmianach.
To rozsądna polityka. Z jednej strony zarówno Rosja, jak i Białoruś są skazane na Europę. Z drugiej jednak Europa nie ma i nie będzie mieć realnego wpływu na wewnętrzne sprawy Białorusi. A
nowa polityka Unii sprzyja pewnemu rozładowaniu tego nagromadzonego balastu, który przeszkadza we współpracy.
Myślę, że to realne zmiany. Chociaż z punktu widzenia radykalnej opozycji są one nie do przyjęcia, bo w jej odczuciu to za mało. Ale dla ludzi rozumnych, którzy rzeczywiście chcą coś
zmienić i są skłonni pójść na pewne kompromisy, to może być bardzo obiecujące.
*Gleb Pawłowski, rosyjski politolog, znawca polityki prowadzonej przez Kreml