GLEB PAWŁOWSKI*: Nie wiem, czy ją na to stać. Ale wiem, że opłaciłoby się się jej płacić nawet dwa razy tyle. Akceptując ceny europejskie, Kijów byłby po prostu politycznie niezależny
od Moskwy. Kreml nie mógłby nic oczekiwać w zamian na preferencyjne ceny surowca. A korzyści z tego płynących nie da się przecenić.
Gospodarka Ukrainy już teraz ma ogromne kłopoty. Przecież cały wschód kraju, gdzie koncentruje się przemysł, to obraz nędzy i rozpaczy. Nie chcę być złym prorokiem, ale moim zdaniem
gospodarka ukraińska jest nad otchłanią. W dodatku kryzys gospodarczy wpływa na sytuację polityczną. Jest ona coraz mniej przewidywalna. A to nie na rękę Rosji.
Po pierwsze, Rosja ma już dość ciągłej niestabilności u sąsiada. Proszę mi wierzyć, większym zagrożeniem dla nas jest brak przewidywalności i "niespełniony sen o
państwie" niż członkostwo Ukrainy w NATO. Po drugie, Rosja ma teraz na głowie inne problemy niż wikłanie się w bagno ukraińskiej polityki.
Gdyby to ode mnie zależało, to zapłaciliby Ukraińcy. Ale idealnie by było, gdyby sprawę rozwiązał międzynarodowy arbitraż. Inaczej znowu wszyscy powiedzą, że próbujemy na siłę
forsować swoje racje.
Tranzyt musi być niezależny od jakichkolwiek wstrząsów politycznych.
Żeby nie mieli decydującego głosu. Tak jak to właśnie w tej chwili jest. Międzynarodowi obserwatorzy zapewnią uczciwy tranzyt gazu.
Zarówno Rosja, jak i Europa zrozumiały, że są to projekty szczególnie aktualne w tym momencie. Niezbędne niż kiedykolwiek.
*Gleb Pawłowski: kremlowski politolog. Uważany za analityka wyrażającego poglądy rosyjskich władz.