W czwartek TVP1 wyemitowało fragmenty nagrania z "poufnej narady" u premiera Donalda Tuska, do której miało dojść 23 kwietnia 2010 roku. W spotkaniu uczestniczył Edmund Klich, który po katastrofie smoleńskiej został akredytowanym przedstawicielem Polski przy wojskowo-cywilnej komisji rosyjskiej (MAK) badającej przyczyny tragedii, a także część ministrów. Jedną z przyczyn zwołania narady miała być prośba Klicha o spotkanie w związku z prowadzeniem procesu wyjaśniania przyczyn katastrofy pod Smoleńskiem. Według autorów reportażu, nagranie miało zostać zniszczone.

Reklama

Skurkiewicz: Tusk i jego gabinet po prostu uległ Rosjanom

Skurkiewicz był pytany w piątek w TVP Info, czy w związku ujawnionymi w czwartek nagraniami Donald Tusk powinien stanąć przed Trybunałem Stanu. Donald Tusk i jego gabinet po prostu uległ Rosjanom, poległ na całej tej sytuacji i bez wątpienia tej sprawie ponownie powinna się przyjrzeć prokuratura. Donald Tusk jako premier polskiego rządu, który w tym czasie sprawował władzę, w obliczu tych taśm, które do nas dotarły, powinien stanąć przed Trybunałem Stanu - powiedział wiceszef resortu obrony narodowej.

Edmund Klich pytany przez PAP, jak postrzega materiał wyemitowany w TVP, stwierdził, że w programie pokazano jedynie część tego spotkania, ale pokazuje on prawdę. Zaznaczył, że przedstawione w materiale TVP kwestie opisywał już w swojej książce z 2012 r. Nie jest to żadna sensacja. Nie wiem, dlaczego teraz robi się z tego sensacje. Książka została wówczas przytłumiona przez władze, a opozycja, czyli Prawo i Sprawiedliwość nie chciało mnie wybielać - stwierdził.

Pytany o słowa szefa MON Mariusza Błaszczaka, który stwierdził, że przedstawione nagrania pokazują, iż sprawą badania katastrofy smoleńskiej raz jeszcze powinna zająć się prokuratura, E. Klich stwierdził, że według niego sprawa jest wyjaśniona. Można oczywiście mówić o pewnych drobiazgach, detalach, ale ja w sprawie przyczyn katastrofy nie mam żadnych wątpliwości - powiedział. Według mnie zostało wszystko wyjaśnione. Raport komisji Jerzego Millera jest w miarę rzetelny. Ja bym tam niektóre drobiazgi inaczej podkreślił, ale nie mają one wielkiej wagi - stwierdził Klich.

Pytany, czy przedstawiciele rządu Donalda Tuska powinni wytłumaczyć się z podejścia do kwestii postępowania dotyczącego katastrofy oraz tego, jak go potraktowali odparł: Dla mnie nie ma to już znaczenia. Myślę, że dzięki programowi TVP wiele rzeczy zostało wyjaśnionych. Dzwoniło do mnie kilka osób, gratulowali mi postawy. Myślę, że ten materiał przedstawia moją osobę w nieco lepszym świetle niż wszyscy chcieli wcześniej.

Reportaż TVP o katastrofie smoleńskiej

W reportażu TVP1 wskazano m.in., że Klich został wysłany do Rosji bez wsparcia, bez zaplecza, bez tłumaczy, a nawet bez pieniędzy, a po czterech dniach jego pobytu w Rosji, odebrano mu łączność kryptograficzną z krajem.

Klich zapytany przez Tuska, czy lecąc do Smoleńska nie miał wyrobionej opinii na temat tego, na podstawie jakich przepisów międzynarodowych byłoby najlepiej prowadzić dochodzenie odpowiedział: To jest prawda, dlatego, że ja działam w lotnictwie cywilnym, wiedziałem coś o procedurach NATO-wskich. O tym, że jakieś porozumienie jest, chyba z 1993 roku, dowiedziałem się od pana ministra Parulskiego".

Świadomość Rady Ministrów i moja po relacji ministra (Cezarego-PAP) Grabarczyka była jednoznaczna. Że z punktu widzenia naszej wiedzy, znaczy wiedzy resortowej i pańskiej rekomendacji, Konwencja Chicagowska jest tym, czym będziemy się kierować. Nie słyszałem do dzisiaj, tzn. do pańskiego wystąpienia telewizyjnego, nie usłyszałem od nikogo, począwszy od pana jakiejkolwiek sugestii, że istniała możliwość wypracowania formuły prawnej lepszej niż Konwencja Chicagowska. I dlatego jestem zaskoczony, że sfomułował pan ten pogląd w sposób taki drastyczny w wywiadzie telewizyjnym - odparł Tusk.

Klich odpowiada: Panie premierze, katastrofa zaistniała 10 kwietnia. Dopiero 13 kwietnia pan premier Putin, a właściwie szefowa MAK-u, więc mamy 4 dni, ogłosiła decyzję o procedowaniu według aneksu 13. Więc 4 dni, ja sądziłem, że są cały czas prowadzone negocjacje ze stroną rosyjską, żeby wybrać... Bo ja myślę, tak jak ja odnoszę, przychylność strony rosyjskiej jest taka, że można było wybrać w porozumieniu, ale to nie ja powinienem o tym decydować, bo ja nie mam pojęcia.