Dziennik Gazeta Prawana logo

"Rządy Tuska to dla mnie rozczarowanie"

14 listopada 2008, 00:04
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Krzysztof Skowroński
Krzysztof Skowroński/Inne
Rok temu spodziewałem się - sam dziś nie wiem, na jakiej podstawie - że rząd Donalda Tuska zajmie się naprawą Rzeczypospolitej. Gospodarką, biurokracją, utrudnieniami dla przedsiębiorców. Na razie jestem rozczarowany - pisze na łamach DZIENNIKA Krzysztof Skowroński, publicysta radiowej Trójki.

Największym rozczarowaniem jest to, z czym Platforma do władzy przyszła. Młotkując rządzący PiS przez poprzednie dwa lata, sprawiała wrażenie ekipy, która aż buzuje pomysłami, a projekty ustaw wylewają się z jej szuflad. Tymczasem wygląda na to, że przez miniony rok oni dopiero się uczyli, jak funkcjonuje państwo i co mogą w nim zrobić. Może więc wypada się cieszyć, że już po roku działania mniej więcej wiedzą, w którym kierunku podążać? Mieli dużo czasu na nabranie impetu, więc nie tracę nadziei, że w kolejnych latach pokażą, na co ich stać. Gabinet Tuska dziś już wie, co chce zrobić z budownictwem, co ze służbą zdrowia, co z edukacją. Pozostaje czekać na efekty.

Tylko że każde realne działanie i każda reformatorska decyzja oznaczają obrażenie się tej czy innej grupy społecznej - co najlepiej widać po reakcji na ustawę o emeryturach pomostowych. W Platformie zaostrzy się więc wojna dwóch sztabów, którym symbolicznie zdają się przewodzić Michał Boni i Sławomir Nowak. Pierwszy chce za wszelką cenę wykorzystać ten czas na zmiany. Drugi chce za wszelką cenę dojechać do następnych wyborów z wysokim poparciem i zapewnić Donaldowi Tuskowi prezydenturę - o ile ten w ogóle będzie kandydował. Bo sądząc po jego determinacji w ograniczaniu kompetencji głowy państwa, można wnioskować, że prezydentura nie jest już jego marzeniem. Być może przekonał się, że prawdziwą władzę ma premier, i chciałby nim być jak najdłużej.

Pytanie, czy z pożytkiem dla Polski. Nie jestem od chwalenia rządu, ale też nie ma go za co specjalnie chwalić. Na długo zapamiętamy za to poważną wizerunkową wpadkę z odmówieniem prezydentowi samolotu, która dowiodła, że w Polsce rozmowa o konstytucyjnych kompetencjach przerodziła się w sypanie piaskiem po oczach kolegi z piaskownicy. Merytorycznie z kolei najbardziej rozzłościła nieudolność w zapowiadanej szumnie reformie mediów publicznych. Okazało się, że Platforma nie tylko miała zły pomysł, ale też nie umiała go przeforsować. Dziś pomysły już się chyba skończyły, a Polskie Radio - skarb państwa - postawiono na granicy funkcjonowania.

Rozczarowujący od samego początku był też jałowy antykaczyzm z pastwieniem się nad jakimś martwym laptopem. Nawet Julia Pitera nie znalazła dowodów na zbrodnie PiS. A jednak antykaczyzm kwitnie i każdy pomysł jest z definicji zły, jeżeli tylko zrodził się w umysłach poprzedników. Z tego powodu np. wyrzucono do kosza politykę absorpcji funduszy europejskich przygotowaną przez Grażynę Gęsicką i rozpoczęto zabawę od nowa, tracąc tylko czas.

Na koniec jednak pochwała dla niektórych ministrów za ich pracę organiczną. Za sieć boisk "orlik", z których wszyscy się śmiali, a które naprawdę powstają. I za podwyżki dla nauczycieli, o których wszyscy wiedzieli, że muszą być, ale nikt dotąd nie chciał ich dać.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj