Dziennik Gazeta Prawana logo

"Nie mamy pewności, że klimat, który mieliśmy dotąd, był dla nas optymalny" [WYWIAD]

10 listopada 2021, 08:22
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
klimat pogoda zmiany fot. shutterstock
<p>klimat pogoda zmiany fot. shutterstock</p>/shutterstock
"Szybkie zmiany gospodarcze, społeczne i kulturowe, które oferuje kapitalizm, uruchamiają w ludziach reakcyjne instynkty i tęsknotę za przewidywalnością. Ekofundamentalizm, z którym się dzisiaj mierzymy, to próba powrotu do tego, co stare" - mówi w rozmowie z 'Dziennikiem Gazetą Prawną" Hannes Gissurarson, politolog z Uniwersytetu Islandii.
Hannes Gissurarson politolog z Uniwersytetu Islandii, który inspirował wolnorynkowe reformy przeprowadzone przez rząd Davio Oddssona na Islandii. Zwolennik klasycznego liberalizmu.

Gdy rozmawiamy, trwa szczyt klimatyczny w Glasgow. Nawet królowa brytyjska nawołuje do tego, by liderzy wreszcie zobowiązali się do czegoś konkretnego, bo zmiany klimatu to coraz większe zagrożenie. Ucieszy się pan, gdy się im uda?

Hannes Gissurarson: Nie do końca. Po pierwsze, nie mamy pewności, że klimat, który mieliśmy dotąd, był dla nas optymalny, a zatem że jego zmiana jest z definicji czymś złym. Może być tak, że wzrost temperatury o 1 st. C okaże się korzystny dla takich państw, jak Polska czy Islandia. Następnie, nie wkroczyliśmy chyba w magiczną erę, w której tylko człowiek - natura już nie - wpływa na średnie temperatury na Ziemi. 1000 lat temu, gdy wikingowie przybyli do Ameryki i próbowali się tam osiedlić, temperatura była wyższa niż potem w czasie małej epoki lodowcowej. Mimo że nie było przemysłu.

Naukowcy podkreślają jednak, że obecny wzrost temperatur właściwie jest w całości wywołany przez działalność ludzi.

Nie chcę tego podważać. To wysoce prawdopodobne, że człowiek ma tak głęboki wpływ na przyrodę.

Zmierzamy w kierunku katastrofy. Zagrażamy nie tylko sobie, lecz także przyszłym pokoleniom. Takie jest obecnie powszechne przekonanie.

Nawet jeśli będziemy katastrofistami, wzywającymi do natychmiastowych działań, powinniśmy zapytać: jakich działań nam potrzeba? Centralnych planów? Nie. Własności prywatnej.

Ależ to ona, jak się uważa, przywiodła nas tu, gdzie jesteśmy.

Chodzi o powiązanie kwestii środowiskowych z własnością prywatną i jasne zdefiniowanie odpowiedzialności wiążącej się z tą własnością - oto droga do polepszenia kondycji środowiska naturalnego. Słonie i nosorożce w Afryce to gatunki zagrożone wyginięciem. Dlaczego? Bo lokalne społeczności nie dzierżą nad nimi kontroli. Powinniśmy przekazać prawa własności do tych gatunków ludziom, którzy w ich sąsiedztwie żyją na co dzień. Mieliby wtedy bodziec do ochrony tych gatunków. Ochrona środowiska to puste hasło, gdy zabraknie jej strażników. Prawdziwy strażnik to człowiek, który ponosi odpowiedzialność. A to może dać tylko poczucie posiadania na własność. Dzisiaj słonie nie należą do nikogo konkretnego.

CZYTAJ WIĘCEJ W ELEKTRONICZNYM WYDANIU MAGAZYNU "DZIENNIKA GAZETY PRAWNEJ">>>

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj