Dziennik Gazeta Prawana logo

Jak przygotować żołnierza, by strzelał do kobiet i dzieci? Oto co siedzi w głowach rosyjskich dowódców

8 kwietnia 2022, 08:00
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Rosyjski żołnierz
<p>Rosyjski żołnierz</p>/Shutterstock
"Powinniśmy zastanowić się, co się dzieje w głowach rosyjskich dowódców. Oni skazują tysiące ludzi na śmierć. Nie tylko Ukraińców, lecz także swoich" - mówi w rozmowie z "Dziennikiem Gazetą Prawną" dr płk rez. Jan Wilk, psychiatra, były naczelny psychiatra wojskowy i szef kliniki psychiatrii Wojskowego Szpitala Klinicznego w Bydgoszczy.

Jaką pracę trzeba wykonać nad żołnierzem, by nie miał wątpliwości, strzelając do cywilów?

Ta wiedza jest elementem zarządzania stresem. Lecz najpierw wyjaśnijmy, po co szkoli się żołnierzy.

By wykonywali polecenia dowódców.

Nieprawda. Szkolimy ich do precyzyjnego zabijania. Zawsze. I do tego, by sami nie dali się zabić.

Jaki element szkolenia przygotowuje żołnierza do zabijania?

Każdy. Weźmy snajpera. Czy on walczy?

Tak.

Nie. On dokonuje egzekucji. Jego cel go nie widzi, bo i jak mógłby go dostrzec z odległości półtora kilometra. Natomiast snajper widzi twarz człowieka, którego za chwilkę zabije. Modelowanie psychiki żołnierza to zadanie dla fachowców. Do tego trzeba dobrać przede wszystkim odpowiednią propagandę, która utwierdzi w przekonaniu, że takie postępowanie ma sens. W efekcie żołnierz wykona rozkaz - naciśnie spust. Stanie się bagnetem, ale myślącym, czyli takim, który komuś zaufał, zawierzył. Ale teraz do Rosjan już dotarło, że nie są na ćwiczeniach, że są agresorami - więc kluczowe jest to, co mają w głowie. A mamy przecież doniesienia o tym, że strona ukraińska pozwoli zabrać ciała zabitych Rosjan pod warunkiem, że po synów przyjadą ich matki. To także propaganda, element zarządzania strachem. Pomyślane po to, by złamać siłę woli atakujących.

Żołnierz ma zabijać. Ale czymś innym jest strzelanie do kogoś, kto do mnie mierzy z karabinu, a czymś innym - do bezbronnych cywilów, kobiet i dzieci. To zaprzeczenie wszystkim ideom humanitarnym.

Proszę nie wysuwać tego argumentu. Czy pani lub ktokolwiek z pani branży uważa, że w czasie wojny można apelować o humanitaryzm? Dziś słyszymy takie apele, a gdzie one były, kiedy toczyły się konflikty w Somalii czy Syrii? Dlaczego wtedy Europa nie biła na alarm? Poza organizacjami pozarządowymi lwia część nas ograniczała się do oglądania relacji zagranicznych stacji. Inaczej jest w przypadku tej wojny, którą oglądamy przez cały czas, kiedy rozmawiamy z ludźmi z Kijowa czy Odessy.

Proszę o odpowiedź: jak przygotować żołnierza, by strzelał do kobiet i dzieci?

A skąd on ma wiedzieć, z kim naprawdę ma do czynienia? Proszę przypomnieć sobie relacje z Iraku czy Afganistanu, gdy okazywało się, że właśnie te niewinnie wyglądające osoby było zamachowcami samobójcami.

CZYTAJ WIĘCEJ W WEEKENDOWYM "DZIENNIKU GAZECIE PRAWNEJ">>>

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj