Dziennik Gazeta Prawana logo

Kolesnyk: Teraz mówimy wprost, że Rosja i jej kolejni przywódcy to mordercy [#RigamontiRazy2]

20 maja 2022, 08:03
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Oksana Kolesnyk dyrektorka ukraińskiej szkoły Wywiad Rigamonti, Fot. Maksymilian Rigamonti
<p>Oksana Kolesnyk dyrektorka szkoły ukraińskiej w Warszawie. Wcześniej pracowała w szkole podstawowej w Czernichowie Fot. Maksymilian Rigamonti</p>/Dziennik Gazeta Prawna
"Wcześniej mówiliśmy o stalinowskim reżimie, byliśmy delikatniejsi, żeby nie urazić. A teraz mówimy wprost, że Rosja i jej kolejni przywódcy to mordercy ukraińskiego narodu. Tak, dzieciom też" - mówi w rozmowie z Magdalena Rigamonti, Oksana Kolesnyk, dyrektorka szkoły ukraińskiej w Warszawie.

Magdalena Rigamonti: Pani szkoła w Czernichowie stoi?

Oksana Kolesnyk: Jeszcze stoi. Niecała, ale stoi. Pusta. Dzieci prawie nie ma, wyjechały z mamami do Polski, do innych krajów. Dwie inne szkoły są kompletnie zburzone. Walnęły w nie bomby. Dlatego otworzyłam ukraińską szkołę tu, w Warszawie.

Po co? Ukraińskie dzieci przecież mogą uczyć się w polskich szkołach.

Większość ukraińskich dzieci chce wracać do swoich domów, do swoich szkół. Razem z mamami, babciami, rodzeństwem. I chcą skończyć ten rok szkolny w ukraińskim systemie edukacji, żeby po powrocie bez problemów móc kontynuować naukę w kolejnych klasach. Przecież dzieci te zostały wyrwane z rzeczywistości, ze swoich rodzin, środowisk rówieśniczych. Jak wszyscy wiemy, ich ojcowie zostali w Ukrainie, są tu tylko z matkami. Ich spokój został całkowicie zaburzony.

Mogłyby chodzić do polskich publicznych szkół, w których też są lekcje ukraińskiego. Innym rozwiązaniem jest sobotnia szkoła ukraińska.

Ale po co tak? Nie lepiej dać im namiastkę tego, do czego przywykły i co znają? Kiedy otwieraliśmy szkołę, przychodziło do nas wielu rodziców, szczególnie starszych uczniów, i mówiło, że ich dzieci są samotne w obcym kraju, nikogo nie znają, nie chcą wychodzić na dwór, nie znają języka, nie chcą się w żaden sposób integrować. Wiele z nich przeżyło straszne rzeczy. Siedziało pod bombami w piwnicach, niektórzy stracili bliskich. Dla większości już sama ucieczka z Ukrainy jest po prostu traumą. Mówi się, że taka zwyczajna przeprowadzka z mieszkania do mieszkania, z miasta do miasta, na własne życzenie jest bardzo stresogenna, a co dopiero, gdy wojna do tego zmusza.

Czyli ta warszawska szkoła ukraińska to przede wszystkim dawanie komfortu psychicznego uczniom.

To jest przede wszystkim nauka w ukraińskim systemie edukacyjnym, ale w dobrych, przyjaznych warunkach. Zanim zwrócimy dziecku uwagę, trzy razy pomyślimy, zastanowimy się, czy może najpierw nie lepiej porozmawiać z psychologiem, spróbować wniknąć w przyczynę jego zachowań. Tu na dzieci nikt nie krzyczy, nie ma presji, nie ma wyścigu szczurów. Jest po prostu nauka i wiele innych aktywności. Uczniowie od I do XI klasy są tu od rana do popołudnia i naprawdę mają co robić. Staramy się dzieciom pomóc zniwelować traumy.

CZYTAJ WIĘCEJ W ELEKTRONICZNYM WYDANIU MAGAZYNU "DZIENNIKA GAZETY PRAWNEJ">>>

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj