Dziennik Gazeta Prawana logo

Rosjanie mają ewidentny kompleks niższości. Robią wszystko, aby zamanifestować wyższość [WYWIAD]

29 maja 2022, 09:36
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Rosyjscy żołnierze
<p>Rosyjscy żołnierze</p>/ShutterStock
"To centralistyczne myślenie, które zaczęło się w czasach Katarzyny II, skutkuje tym, że nie sposób uzgodnić interesu władzy i człowieka. To nie patologia, to system z założenia czyniący z poszczególnych mieszkańców kraju obywateli drugiej kategorii" - mówi w rozmowie z "Dziennikiem Gazetą Prawną" prof. Piotr Fast rusycysta, historyk literatury rosyjskiej.

DGP: Kiedy utrwala się kulturowo samopoczucie imperialne Rosjan?

Prof. Piotr Fast: Wydaje się, że w latach 60. XIX w. Zaś pisarzem, który to uczynił, był naturalnie Lew Tołstoj z „Wojną i pokojem”. Tołstoj tego sentymentu imperialnego nie stworzył - bo on narodził się po wojnach napoleońskich - ale niezwykle starannie i wiarygodnie zapisał. Znakomicie to opisuje Ewa Thompson w książce „Trubadurzy imperium. Literatura rosyjska i kolonializm” (przeł. Anna Sierszulska, Universitas 2000 - red.). Owa rosyjska postawa państwotwórcza pojawiła się więc klarownie sformułowana w wieku XIX i zawdzięczamy ją tej samej fali narodzin współczesnej tożsamości narodów, która ukształtowała inne europejskie mitologie nacjonalistyczne, choćby niemiecką czy polską, ale rosyjska pamięć sięgała głębiej: do trwającej trzy wieki niewoli pod panowaniem mongolsko-tatarskim. W XV w., za Iwana III Srogiego, księstwo moskiewskie zaczęło wychodzić z tej strefy wpływów, ale dopiero Iwan IV Groźny nadał państwu siłę i upowszechnił pewien styl sprawowania i legitymizacji władzy. Wiadomo - był okrutny, trzymał wszystkich za mordę, stworzył opriczninę, prywatną armię terroryzującą kraj, ale naród go pokochał. Kiedy umarł, wszyscy płakali. Zresztą kiedy Stalin umarł, też wszyscy płakali i były to chyba autentyczne emocje - po prostu zrobiło im się dziwnie i pusto. Mam po długich latach kontaktów z Rosjanami poczucie, że rządzą nimi pewne sprzeczne emocje: z jednej strony pragnienie przynależności do zorganizowanej zbiorowości, której ktoś wyznacza cele, a z drugiej pragnienie nieskrępowanej wolności. Żeby ująć rzecz obrazowo: to tak, jakbyśmy zarazem czuli potrzebę posiadania surowego ojca, któremu można się podporządkować i powierzyć mu swoje bezpieczeństwo, i fantazjowali o uwolnieniu się z tych więzów. Ta ostatnia fantazja jest trudna do wyartykułowania. Rosjanie mają problem z mówieniem swoim ojcom, że chcieliby ich opuścić.

Podobna sprzeczność dotyczy chyba relacji Rosji z Zachodem, z Polską czy nawet z Ukrainą.

Rosjanie mają ewidentny kompleks niższości, ale on powoduje, że robią wszystko, aby zamanifestować wyższość. Albo tę wyższość w sobie utrwalić. Żeby zagłuszyć lęk, że są marni. To jak z tym nieszczęsnym wierszem „Na niepodległość Ukrainy” Josifa Brodskiego, w którym poniża Ukraińców. Tak sobie myślę, że jakby teraz z nim o tym porozmawiać, pewnie by się wstydził. Los jednak sprawił, że umarł dość dawno temu i już go to nie dotyczy; nie dał zresztą tego wiersza do druku. A wracając do wewnętrznie sprzecznej dwoistości Rosjan: oni się wciąż miotają między tym, co by chcieli, a czego niejednokrotnie nie mogą, a tym, jak pragnęliby, żeby ich postrzegano. Wyraźnie to widać na przykładzie stosunków rosyjsko-polskich. Wielu rosyjskich inteligentów mojego pokolenia i trochę starszych - mowa o tych, którzy w Sojuzie przeżyli znaczną część swojego życia - to polonofile. W czasach sowieckich, dopóki się dało, słuchali polskiego radia, czytali polską prasę i oglądali polskie filmy. Słyszałem o tym wiele razy, spędziwszy w Rosji łącznie trochę czasu na różnych stażach i wyjazdach. A jednak nigdy się tam nie zadomowiłem i nigdy naprawdę blisko się z nikim nie zaprzyjaźniłem, bo zawsze po paru głębszych słyszałem: „Ech wy, Polacy, nosa zadzieracie, a my tu dla was kosmos badamy”. Trzeba tu dodać, że Związek Radziecki przejął imperialne wzorce z czasów caratu niemal w całości.

„Polacy, dlaczego jesteście tacy niewdzięczni? Myśmy za was wojnę wygrali!”.

Naturalnie. Mawia się w Rosji: „Kurica nie ptica, Polsza nie zagranica”, żeby nas w pewien sposób zbagatelizować, dać nam do zrozumienia, że imperialne granice bywają płynne i mogą się przesuwać zgodnie z wolą Rosjan, a jednocześnie ustanawia się hucznie obchodzone święto państwowe, Dzień Jedności Narodowej, w dniu wypędzenia Polaków z Moskwy w 1612 r. (4 listopada - red.). Jest to, nie da się ukryć, wielki komplement pod adresem Polski. Ale kiedy powiesz to Rosjaninowi, usłyszysz: „A także w obłasti balieta my wpieredi płaniety wsiej” (także w dziedzinie baletu przewodzimy całej planecie), jak w słynnej kpiarskiej piosence Jurija Wizbora. Ten paradoksalny kompleks wyraża się też generalnie w gwałtownej potrzebie mówienia, że wszystko, co najważniejsze na świecie, wynaleziono w Rosji. Owa presja na demonstrowanie wielkości jest tam nieustająco obecna w kulturze. Jeśli zatem chodzi o samopoczucie Rosjan, Putin okazał się znakomitym psychologiem, a w pewnym sensie również zbawcą.

CZYTAJ WIĘCEJ W ELEKTRONICZNYM WYDANIU MAGAZYNU "DZIENNIKA GAZETY PRAWNEJ">>>

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj