: Bez wątpienia świadomość zachodnioeuropejska ulega w tej kwestii znaczącej ewolucji. Zaczynamy postrzegać ostatnie 70 lat historii Europy jako złożony problem. Nie
mówi się już tylko o 1 września 1939 r., ale także o tym, co zdarzyło się wcześniej, a więc pakcie Ribbentrop – Mołotow oraz o późniejszym rozwoju wypadków, podziale kontynentu
żelazną kurtyną i zniewoleniu narodów Europy Środkowo-Wschodniej. Tą nową perspektywą wzbogacamy debatę o historii Europy.
Tak, ale takie myślenie było na dłuższą metę nie do utrzymania. Wraz z upadkiem komunizmu, zjednoczeniem Niemiec czy rozszerzeniem Unii na Wschód debata historyczna na Starym Kontynencie
zyskała nowe akcenty wniesione przez Polaków, Węgrów czy Niemców z NRD – takich jak na przykład ja. To wśród ludzi, którzy na własnej skórze doświadczyli, czym było życie we
wschodnioniemieckiej dyktaturze, zrodził się na przykład pomysł na opublikowanie listu, w którym przypominamy o 70. rocznicy paktu Ribbentrop – Mołotow. Do oświadczenia ochoczo
przyłączyli się intelektualiści pochodzący z zachodnich Niemiec. W sumie około 140 osób.
To po prostu znaczy, że autorzy takich artykułów słabo znają historię Europy i nie są gotowi wyjść poza swój skostniały punkt widzenia. Nie zgadzam się z nimi. Uważam, że powinniśmy w
zjednoczonej Europie wychodzić sobie naprzeciw i szanować różne spojrzenia na historię. Tragiczne doświadczenia Polaków czy Bałtów ze stalinizmem zasługują na to, by je lepiej poznać.
Nie zgadzam się. W naszym oświadczeniu kilkakrotnie podkreślamy, że to Niemcy ponoszą winę za wybuch II wojny światowej. Równocześnie chcemy jednak przypomnieć, że istniał jeszcze drugi
totalitaryzm, który wyrządził w Europie Środkowej i Wschodniej wiele zła.
Wolałbym postrzegać całą sprawę nie w atmosferze konfrontacji, ale zaproszenia Rosji do dyskusji. Dobrą formułą są wspólne konferencje, takie jak polsko-niemiecko-rosyjskie spotkanie
historyków kilka miesięcy temu w Warszawie. Dyskusje nie były łatwe i z tego, co wiem, Rosjanie żalili się, że Niemcy i Polska tworzą przeciwko nim wspólny historyczny front. Oni wciąż
odrzucają jakąkolwiek współodpowiedzialność za okropności II wojny światowej. Ale to nieunikniona droga. Inaczej każdy zasklepi się we własnych wspomnieniach i interpretacji
przeszłości.
W tym sporze Niemcy jednoznacznie stają po waszej stronie. Rosjanie nie powinni się na nas obrażać, tylko przyjąć zaproszenie do dyskusji. Jej brak niczego dobrego nie przyniesie.
*Markus Meckel, poseł niemieckiej SPD, w której odpowiedzialny jest za kontakty z Polską. Działał we wschodnioniemieckiej opozycji. W 1990 roku był pierwszym niekomunistycznym ministrem spraw zagranicznych NRD