Dziennik Gazeta Prawana logo

Nie eksperymentujmy na dzieciach

10 marca 2009, 15:22
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Piotr Zaremba
Piotr Zaremba/Inne
Nic mnie tak nie wkurza, jak upychanie kolanem rzeczywistości, gdy wypróbowuje się kontrowersyjny, budzący wątpliwości projekt na skórze żywego człowieka. Zwłaszcza tak młodego, powiedzmy wprost - małego - pisze o planach posyłania sześciolatków do szkół Piotr Zaremba.

Ludzie obecnej ekipy rządowej triumfują, bo tym razem weto prezydenta zostanie obalone - i sześciolatki pójdą w przyszłym roku do szkół. Co prawda nie wszystkie i w pierwszych latach na zasadzie dobrowolności. Lewica chce poprzeć w tej sprawie Platformę Obywatelską.

>>> Michalski: Najgłupsze weto tej prezydentury

Po drugiej stronie tego sporu nie widać podobnej determinacji istotnych środowisk. Zdeterminowani są jedynie ministerialni urzędnicy

Są zdeterminowani, a nawet prowadzeni czysto rewolucyjnym przekonaniem, że opory społeczne trzeba łamać aby mógł wreszcie zapanować postęp. Mało kto dziś pamięta, że kujawsko-pomorskie kuratorium oświaty przygotowało wiele miesięcy temu raport, z którego wynika (a były to wyniki badań ekspertów, psychologów dziecięcych), że polskie sześciolatki nie są przygotowane do tego eksperymentu.

>>> Król: Prezydent zaszkodził wnuczce

I nie chodzi tu tylko o to, że polskie państwo nie oferuje im na razie odpowiednio przystosowanych sal lekcyjnych, w których mogłyby się uczyć bardziej w formie zabawy niż wkuwania w niewygodnych ławkach.

Wiceminister edukacji Marciniak odpowiedział na te badania pokrętnym twierdzeniem, że trzeba zmienić samą szkołę. Albo - to inna hipoteza - może za eksperymentem nie nadąża polska rodzina.

Ten argument powinien wystarczyć. Ale MEN zapewne zamówi kolejne badania, gdzie wszystko będzie się już zgadzało.

Tymczasem pojawiają się prognozy, że wielki kryzys może potrwać kilka lat, a wraz nim budżetowe trudności wszelkich władz publicznych. Czy można się więc dziwić, że nawet rok 2012 jako granica, po której edukacja sześciolatków nie w przedszkolach, a w tych niemiłych miejscach, będzie obowiązkowa, nie budzi zaufania rodziców?

Co ciekawe kiedyś, u początku swoich rządów, takie wątpliwości wyrażał publicznie Donald Tusk. Podobno był wtedy pod wpływem żony swego czołowego doradcy Rafała Grupińskiego, który sam ma potomstwo będące przedmiotem tych sporów. Później jednak premier przestał się tą tematyką interesować. uznając najwyraźniej, że to decyzja nie polityczna a resortowa. Szkoda.

Szkoda, bo co prawda są sytuacji, gdy każdy rząd powinien iść wbrew opinii publicznej, łamać rozmaite opory. To jednak nie jest ten przypadek.

Jak zauważył kiedyś Robert Mazurek w Anglii test gimnazjalny to przedmiot ożywionej debaty, także i w mediach.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj