Katarzyna Hall*: Oczywiście.
Świat nie jest idealny i zawsze będą szkoły lepiej i gorzej przygotowane. Najważniejsi dla powodzenia tej reformy są jednak dobrze przygotowani nauczyciele, którzy podchodzą do dzieci z
sercem. Wiem, że jest ich dużo, i dzieci w zerówkach nie będą traciły czasu na obowiązkowej repecie tego, co już potrafią. Oczywiste, że będą oni podchodzić do programu elastycznie i
każde dziecko traktować indywidualnie. Wspierać maluchy np. w ćwiczeniach wymowy, sprawności rączki, czy organizować więcej gier i zabawach uspołeczniajacych. Chodzi o to, by zaoszczędzić
maluchom stresów na starcie. Dziś niektóre dzieci są świetnie przygotowane w płatnych przedszkolach, publicznych i niepublicznych. Inne do przedszkoli trafiają dopiero jako sześciolatki i od
razu odstają od tych, które chodziły tam wcześniej.
Nie o to chodzi, by organizować przedszkola zbiorcze i wozić tam dzieci. Namawiam do tego, by małe dzieci miały wczesną edukację jak najbliżej domu. Chodzi o 3 - 4 godziny dziennie zajęć
edukacyjnych z nauczycielką. To nie musi się dziać w szkole czy przedszkolu. Wystarczy świetlica środowiskowa, gminny ośrodek kultury. Sieć punktów przedszkolnych rozwiązuje problem. Teraz
są możliwości ich tworzenia i gminy z tego korzystają. Powstało ich w rok prawie 650. Wcześniej mieliśmy 500 gmin, gdzie nie było edukacji przedszkolnej, w tej chwili są dwie.
Pomagamy, stwarzając ramy prawne i to się sprawdza w bardzo wielu gminach. Charakterystyczne jest to, że na spotkaniach samorządowcy pytają przede wszystkim o rozwiązania prawne, z których
mogą skorzystać.
Zależało mi na zgodzie wokół edukacji. Apelowałam do prezydenta, byśmy o edukacji myśleli jako o wspólnej narodowej sprawie. Słuchałam głosu opozycji w parlamencie, ale nie zgadzam się,
że powinniśmy czekać, aż minie kryzys, tym bardziej że nie wiemy, ile on potrwa. Mądre narody stawiają w kryzysie na edukację. Myślę, że ten projekt to dobra odpowiedź na te trudne czasy.
Trzeba przy tym dobrze wesprzeć finansowo szkoły i przedszkola z funduszy europejskich.
Zamiast żółtych i czerwonych kartek apeluję o zielone światło dla sześciolatków w pierwszych klasach.
* Katarzyna Hall - minister edukacji narodowej