Dziennik Gazeta Prawana logo

Nie ma rozgrzeszenia dla Niesiołowskiego

6 kwietnia 2009, 19:44
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Jachowicz
Jachowicz/Inne
Stefan Niesiołowski ma prawo jako polityk oceniać konkurentów politycznych, a nawet publikacje dziennikarzy według ocen i kryteriów sobie tylko znanych bądź wynikających z zapotrzebowania politycznej walki. Nie wolno mu jednak kłamać o wydawnictwach IPN-u - wskazuje publicysta DZIENNIKA Jerzy Jachowicz.

Nie mam zamiaru wytykać Stefanowi Niesiołowskiemu jego niewybrednych epitetów i złośliwości, którymi obdarza przeciwników politycznych. Nie interesują mnie w tej chwili najróżniejsze oskarżenia wysuwane pod adresem PiS, np. to, że partia ta kieruje się najpodlejszymi intencjami. Pomijam nawet nadawanie dziennikarzom politycznych etykiet, jak to ostatnio mu się przydarzyło, kiedy

Niesiołowski ma prawo jako polityk oceniać konkurentów politycznych, a nawet publikacje dziennikarzy według ocen i kryteriów sobie tylko znanych bądź wynikających z zapotrzebowania politycznej walki. Ma też prawo kierować się własnymi gustami, gdy idzie o ocenę książek wydawanych np. przez IPN, i nazywać je "nudnymi jak flaki z olejem".

A tak właśnie zrobił podczas niedzielnego programu Bogdana Rymanowskiego w TVN "Kawa na ławę". Powiedział tam, że IPN wydaje bezwartościowe książki, a pozycje dokumentalne przypominają książki telefoniczne. Gdyby takie fałszywe informacje lansował polityk o stosunkowo niskim wykształceniu, dla którego obowiązki zawodowe były przeszkodą w obcowaniu ze światem literatury, a już w szczególności z wydawnictwami naukowymi, można byłoby go rozgrzeszyć. Wzruszyć ramionami i skwitować: "Dyletant, nie wie, co mówi".

znanym specjalistą, profesorem uniwersyteckim w dziedzinie entomologii (nauka o owadach) i świetnie zna specyfikę prac badawczych, w tym także z zakresu historii, co jest zrozumiałe, ponieważ jest ona jego prywatnym konikiem.

Jeśli więc wypowiada nie tylko niesprawiedliwe, ale kłamliwe informacje o wydawnictwach IPN-u, to są tylko dwie możliwości. Albo ich nie zna i swoją wiedzę opiera na zasłyszanych plotkach, albo czytał wiele z tych pozycji i z pełną premedytacją kłamie. Bez względu na powód wystawia sobie jak najgorsze świadectwo, bo w obydwu przypadkach prawdziwym motywem jest polityczne zaślepienie - chęć możliwie najmocniejszego ugodzenia w IPN i jego prezesa.

rzec by można, w każdym calu. Bo nawet jeśli są to zbiory dokumentów, to zwykle poprzedza je szeroki wstęp merytoryczny będący analizą zawartości książki. Jak Stefan Niesiołowski dobrze wie, same dokumenty mają często bezcenną wartość. Często stanowią jedno z najważniejszych luster, w którym ważne wydarzenia odbijają się jaskrawie i bez retuszów. I potrafią być fascynujące. Jedną z najbardziej wartościowych pozycji wydawanych przez IPN, szczególnie ważnych dla różnych regionów kraju, jest seria "Twarze bezpieki".

. Chciałbym wierzyć, że kiedy staną mu przed oczami ludzie, którzy go przesłuchiwali w kazamatach bezpieki, zmieni swoje zdanie o książkach IPN.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj