"Na zdrowy chłopski rozum, załóż pan rodzinę i odczuj kiedyś to, co ja odczułem, a nie jeździj po Polsce i nie kłam społeczeństwu" - powiedział Lepper w TVN24. Były
wicepremier w rządzie, w którym reprezentował koalicjanta PiS, czyli Samoobronę podtrzymał stanowisko, że jest nie tylko niewinny, ale i wrobiony. "Zostałem ostrzeżony: <oni
pana załatwią>" - powiedział Lepper.
Chwilę później gościem TVN24 był Zbigniew Ziobro. Były minister sprawiedliwości również nie zmienił zdania, co do Leppera: "Pan Lepper jest właściwym rozmówcą dla
prokuratorów" - powiedział Ziobro.
Afera przeciekowa spowodowała zerwanie koalicji PiS-Samoobrona-LPR. Była też - według polityków PiS - głównym powodem niepowodzenia akcji, w której CBA zasadzało się na Andrzeja Leppera,
ówczesnego wicepremiera i ministra rolnictwa.
Do finału głośnej sprawy doszło w lipcu 2007 r. CBA, podstawiając swoich agentów, wykryło, że dwóch mężczyzn powołując się na wpływy w ministerstwie rolnictwa oferowało za łapówkę
przekształcenie gruntów na Mazurach z rolnych na budowlane.
PiS przekonywał wówczas, że ktoś zdradził szczegóły akcji CBA, której efektem miało być przyjęcie łapówki przez wicepremiera Andrzeja Leppera. Akcję przerwano, Lepper musiał odejść,
a sprawa zakończyła rządy PiS, LPR i Samoobrony.
Ale stołeczna prokuratura umorzyła właśnie śledztwo w sprawie przecieku. Rzecznik Prokuratury Okręgowej Mateusz Martyniuk uzasadnił, że stało się tak z powodu "braku danych
uzasadniających podejrzenie popełnienia czynu".
W związku z przeciekiem zatrzymano m.in. ówczesnych: ministra SWiA Janusza Kaczmarka, komendanta głównego policji Konrada Kornatowskiego i szefa PZU Jaromira Netzla. Nie usłyszeli jednak
zarzutów dotyczących przecieku, a zarzuty składania fałszywych zeznań i utrudniania śledztwa. Postępowanie w tej sprawie nadal trwa.