Dziennik Gazeta Prawana logo

Chlebowski mętnie się tłumaczy z afery

30 października 2009, 09:16
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Po wybuchu afery hazardowej zniknął z pola widzenia. Potem nadeszły wieści, że sam się zawiesił w prawach członka PO i sejmowego klubu partii Donalda Tuska. Teraz przerywa milczenie. Zbigniew Chlebowski twierdzi, że ktoś zagrał jego głową. Ale jego wyjaśnienia nie przekonują.

Chlebowski podkreśla w wywiadzie dla "Polski", że zawsze był przeciwnikiem dopłat, które miały być nałożone na przedsiębiorców z branży hazardowej. Według niego, budżet wręcz straciłby na tym. I to nawet półtora miliarda złotych.

"Mam na to opinie politechnik Warszawskiej, Łódzkiej, AGH w Krakowie i PAN. Sugerowałem ministrowi finansów, żeby - zamiast stosować dopłaty - podnieść podatki. Mam stenogram z mojej konferencji prasowej i " - przekonuje Zbigniew Chlebowski.

I wyjaśnia dalej, że na te dopłaty i tak zrzucaliby się grający. "Grając na jednorękim bandycie za 100 złotych, w efekcie dysponowalibyście pulą 90 złotych, bo już na wejściu zostalibyście skasowani na 10 złotych za dopłaty. To podwyższenie podatków oznaczałoby większe przychody do budżetu" - twierdzi Zbigniew Chlebowski.

Pytany biznesmeni z branży hazardowej, którzy kontaktowali się z politykami PO, Ryszard Sobiesiak i Jan Kosek, chcieli mniej zarabiać i właśnie dlatego byli przeciw dopłatom, odpowiada: "Nie wiem, jakie były ich intencje. Ale wiem, że ".

Zbigniew Chlebowski twierdzi, że prawdziwa gra w nowelizacji ustawy hazardowej toczyła się o wideoloterie. "Totalizator Sportowy chciał takiego sformułowania przepisów, które pozwalałoby na nieograniczony rozwój wideoloterii. Znam szczegóły umowy z 2001 roku zawartej między amerykańską firmą a Totalizatorem na dostarczenie systemu umożliwiającego przyjmowanie zakładów w czasie rzeczywistym i dostarczenie lottomatów. Ta umowa jest bardzo niekorzystna, bo daje amerykańskiej firmie prowizję od dochodów Totalizatora. Była ona akceptowana i forsowana przez polityków lewicy i prawicy: - oskarża był szef klubu parlamentarnego PO.

"Umowa obowiązuje do 2011 roku, czyli niebawem wygasa. Gdyby nowa ustawa hazardowa o wideoloteriach weszła w życie, to amerykańska firma, która obsługuje Totalizator, mogłaby dostać nowy kontrakt opiewający na 2-3 mld zł. To za tym kontraktem chodzą prawdziwi lobbyści" - mówi Chlebowski "Polsce".

Co by się stało, gdyby ustawa została napisana pod dyktando Totalizatora? "W każdym punkcie lotto można by postawić maszynę hazardową. Nieważna byłaby odległość od szkoły, kościoła, opinia gminy. Na każdym rogu mielibyśmy jednorękiego bandytę, który tylko wyglądałby inaczej. . Byłem przeciwko liberalizacji hazardu" - zapewnia Chlebowski.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj