Szef rządu Niemiec rozpoczął przemówienie od spostrzeżenia, że na świecie dochodzi do "tektonicznych przesunięć”.

Obserwujemy w ostatnich tygodniach i miesiącach, że nowa epoka już się rozpoczęła. Najbardziej drastycznym jej wyrazem jest, jak dotąd, agresywna wojna Rosji przeciwko Ukrainie - ocenił.

Równocześnie, w jego opinii, "zmiany sięgają znacznie głębiej”. W tym kontekście Merz wskazał na Chiny, które "dzięki strategicznej dalekowzroczności wkroczyły do grona wielkich potęg”. Dominująca pozycja Stanów Zjednoczonych na świecie jest kwestionowana. A Waszyngton reaguje radykalnie, przekształcając swoją politykę zagraniczną i bezpieczeństwa - powiedział Merz.

Reklama

Merz ostrzega w Davos: Potrzeba użycia siły

Kanclerz odnotował, że choć międzynarodowy ład ostatnich trzech dekad "nigdy nie był doskonały”, to "dziś same jego fundamenty zostały zachwiane”. Ten nowy świat wielkich mocarstw budowany jest na potędze, mocy, a gdy zachodzi taka potrzeba - na użyciu siły - ostrzegł Merz.

Reklama

To nie jest przytulne miejsce - ocenił.

Kanclerz przypomniał, że "dwa dni temu Mark Carney (premier Kanady) powiedział na tej sali: "Nie możemy już polegać wyłącznie na sile naszych wartości. Musimy także dostrzec wartość naszej siły". Podzielam ten pogląd - podkreślił.

Trzy filary europejskiej siły

Wymienił przy tym trzy filary europejskiej siły. To, jego zdaniem, bezpieczeństwo, konkurencyjność oraz jedność. Niech inspiruje nas być może najważniejsza lekcja Oświecenia: nasz los jest w naszych rękach - zaapelował do Europejczyków.

W kontekście Grenlandii Merz przekazał, że z "zadowoleniem przyjął fakt, że USA poważnie traktują zagrożenie ze strony Rosji w Arktyce”.

Będziemy stać na straży zasad, na których opiera się partnerstwo transatlantyckie, a mianowicie suwerenności i integralności terytorialnej. Popieramy rozmowy między Danią, Grenlandią i Stanami Zjednoczonymi, oparte na tych zasadach - doprecyzował kanclerz.

Opracowanie ram przyszłego porozumienia dotyczącego Grenlandii i zapewnienie przez prezydenta USA Donalda Trumpa, że nie nałoży ceł na europejskie kraje, szef niemieckiego rządu nazwał „właściwą drogą”. Jakiekolwiek groźby przejęcia europejskiego terytorium siłą byłyby nie do przyjęcia. A nowe cła podkopałyby także fundamenty relacji transatlantyckich. Gdyby zostały wprowadzone, to odpowiedź Europy byłaby wspólna, spokojna, wyważona i stanowcza - oznajmił.

Umowa handlowa między UE a krajami Mercosuru

Merz zabrał też głos na temat środowej decyzji Parlamentu Europejskiego, by skierować umowę handlową między UE a krajami Mercosuru do Trybunału Sprawiedliwości UE.

Głęboko żałuję, że Parlament Europejski wczoraj postawił nam kolejną przeszkodę. Proszę jednak być spokojnym: nie zatrzyma nas to. Umowa z Mercosurem jest uczciwa i zrównoważona. Nie ma dla niej alternatywy, jeśli chcemy wyższego wzrostu w Europie. Najprawdopodobniej porozumienie to zostanie tymczasowo wdrożone - powiedział kanclerz.