Dziennik Gazeta Prawana logo

Kaczmarek: Będziemy się w piekle palić

5 listopada 2007, 23:17
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Co na chwilę przed zatrzymaniem Janusz Kaczmarek mówił dziennikarzom? Już wiadomo - zdradzał kulisy rządów PiS oraz rozmowy Zbigniewa Ziobry i Jarosława Kaczyńskiego. "Gazeta Wyborcza" publikuje fragmenty wywiadu jakiego Kaczmarek udzielił dziennikarzom tygodnika "Polityka" - Sylwestrowi Latkowskiemu i Piotrowi Pytlakowskiemu.

W nocy z środy na czwartek były szef MSWiA Janusz Kaczmarek w rozmowie z dziennikarzami "Polityki" nie zostawił suchej nitki na ministrze sprawiedliowści.

W resorcie pod rządami Zbigniewa Ziobry królował strach - przyznał. "Jest jedna wielka bojaźń, kierowcy mówią, że wychodzą ci dyrektorzy od Ziobry przestraszeni - jak to wszystko kiedyś wyjdzie na jaw, to my się będziemy w piekle palić" - powiedział Kaczmarek i dodał dziennikarzom też, do czego zmierzało PiS: "Tu nie tylko chodzi o mnie, ale o Leppera. To było robione od strony polityki, a nie od strony prawnej. Chodziło im o przejęcie Samoobrony."

Kaczmarek mówił również o stosunkach panujących między ministrem Ziobro a premierem Kaczyńskim. "Ziobro strasznie kłamie, nie wiem dlaczego. Wkradł się w łaski premiera i go owinął. Kiedyś mu powiedział: <Panie premierze, ja tak jak pan nie mam rodziny, bo chcę się cały poświęcić służbie dla kraju>. A kiedyś spytał premiera, co zrobić, żeby PiS był długo u władzy. Kaczyński odpowiedział mu żartobliwie, że najpierw trzeba pozamykać opozycję, potem koalicjantów, wreszcie część kolegów z własnej partii i wtedy można długo rządzić. Niby był to żart, ale zabrzmiał wcale nie do śmiechu" - ocenił Kaczmarek w rozmowie z dziennikarzami.

Były szef MSWiA opisał też swoją wersję kulisów zatrzymania a później zwolnienia ciężarnej księgowej lobbysty Marka Dochnala. "Jak Katowice zamknęły księgową, Ziobro był zadowolony. Gdy media zaczęły krzyczeć, że zamknięto kobietę w ciąży na rozmowę poprosiła mnie żona pana prezydenta. Mówi, to jakaś granda, słuchaj, zainteresuj się tą sprawą. Ja napiszę pismo do Ziobry, które pomoże ci w działaniu. Czy tak ma wyglądać IV Rzeczpospolita, tak ma wyglądać wymiar sprawiedliwości, żeby zamykać kobiety w dziewiątym miesiącu ciąży? To pismo napisała, ale Ziobro nie odpisał. W związku z powyższym ja napisałem do Katowic, żeby uchylili areszt, ponieważ nie ma podstaw do stosowania. Prokuratura katowicka, która ma dobry kontakt z Ziobro, omijając mnie nie uchyla tego aresztu. Mają poparcie Ziobry, który mówi, żeby ją trzymać. Spotykam się z prezydentem, mówię, Leszek, jest moje pismo o uchylenie, jest moje stanowisko, ale niestety masz do czynienia ze swoim ministrem, który po prostu nie ma zamiaru tego honorować. Panowie z prokuratury katowickiej przychodzą do pana ministra i zaczynają rozpowiadać, że żona pana prezydenta dlatego wysłała to pismo, bo przechodzi (pojawia się - przyp. aut) w materiałach dochnalowskich. Nie wiem, czy tak jest naprawdę, ale oni tak mówią. Ziobro teraz kreuje się na bohatera, a był tym, który był przeciwny uchylenia tego aresztu".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj