Jolanta Fedak, minister pracy z PSL, odcięła się wczoraj od projektów zmian w kodeksie pracy proponowanych przez PO. "Absolutnie się nie podpisuję pod tymi zmianami, a w ogóle uważam, że wszystkie zmiany w kodeksie pracy muszą być konsultowane ze związkami" - mówiła minister w "Sygnałach Dnia" Polskiego Radia.

Reklama

Sęk w tym, że nad pomysłami współpracuje jej resort, a przygotował je wiceminister gospodarki Adam Szejnfeld z PO. Przewidują one ograniczenia praw pracowniczych w małych firmach, na przykład możliwość zwalniania kobiet w ciąży i osób w wieku przedemerytalnym.

Spór między PO i PSL toczy się także wokół bardziej sztandarowych spraw: podatku liniowego, ordynacji wyborczej do Parlamentu Europejskiego i ustawy medialnej, o którą toczy sie bój w Sejmie. Oficjalnie wszystko jest jednak w porządku. "Stosunki z koalicjantem są znakomite" - odpowiada na pytanie szef klubu PO Zbigniew Chlebowski. Ludowcy, choć anonimowo, są bardziej sceptyczni. "Platforma idzie drogą Marcinkiewicza, uprawiają politykę pod sondaże, a my jesteśmy pod ścianą i nie możemy dłużej milczeć" - mówi DZIENNIKOWI jeden z polityków PSL.

Ludowcom nie podobały się też obchody 100 dni gabinetu. "To było święto rządu Platformy, a nie gabinetu koalicyjnego" - krytykuje jeden z polityków Stronnictwa. Wtedy wróciły sztandarowe pomysły PO: jednomandatowe okręgi wyborcze i podatek liniowy. "Czymś naturalnym są próby realizacji ważnych zobowiązań przedwyborczych" - broni taktyki Platformy Chlebowski.

W odpowiedzi PSL zaczyna zgłaszać własne pomysły. Gdy Platforma zaproponowała podatek liniowy, ludowcy wysunęli nagle swój projekt: dodatków na dzieci wiejskie i z rodzin bezrobotnych. Dodatek ma być tej samej wysokości co ulga na dzieci, czyli 1145 zł na dziecko. Kosztowałoby to jednak budżet aż 3,5 mld zł. Czy tak wielkie pieniądze się znajdą? "Jak jest tak dobrze, że myślimy o ulżeniu bogatym, to znajdą się pieniądze i na to" - komentuje bez namysłu jeden z peeselowskich członków rządu.

Reklama

Podobnie jest w przypadku ordynacji do wyborów europejskich. PO pracuje nad ordynacją z Polską jako jednym okręgiem wyborczym i listą krajową dla partii, a PSL przygotuje własny projekt - zamiast jednego okręgu siedem i oddzielna lista w każdym okręgu.

Ludowcy tłumaczą, że ich zdaniem niektóre pomysły PO są zbyt ryzykowne. "W 2005 r. Platforma poszła na wybory z podatkiem liniowym i przegrała, w 2007 wróciła do władzy pod hasłami normalności. Powrót do starych pomysłów oznacza, że musimy PO chronić przed nią samą" - tłumaczy Stanisław Żelichowski, szef klubu PSL w Sejmie.