Dziennik Gazeta Prawana logo

Hołowczyc: Protestuję, bo polityka weszła do sportu

21 kwietnia 2008, 00:12
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Zrezygnowalem z udziału w sztafecie, ponieważ jestem przeciwny wykorzystywaniu idei sportu olimpijskiego do prowadzenia rozgrywek politycznych. A obecna sztafeta daleka jest od swojego pierwotnego charakteru - mówi DZIENNIKOWI Krzysztof Hołowczyc, rajdowiec i europoseł PO.


Ponieważ jestem przeciwny wykorzystywaniu idei sportu olimpijskiego do prowadzenia rozgrywek politycznych. A obecna sztafeta daleka jest od swojego pierwotnego charakteru. Przerodziła się w spektakl polityczny, który nie powinien mieć miejsca podczas przygotowań do igrzysk.


Od momentu, gdy ostatnio doszło do stłumienia zamieszek w Tybecie, zacząłem otrzymywać sporo korespondencji w sprawie mojego udziału w sztafecie. Listy przysyłane były do biura poselskiego, na adres domowy, otrzymałem też setki maili. Dziennikarze przypuścili na mnie zmasowany atak. Większość pytań brzmiała: kiedy pan ogłosi decyzję o rezygnacji? W prasie pojawiło się mnóstwo publikacji krytykujących mój udział w sztafecie.


Nie o to chodzi. Ja nigdy nie poddaję się presji przy podejmowaniu ważnych w moim życiu decyzji.


Nie. Moja decyzja była gruntownie przemyślana, suwerenna i niezależna od czyichkolwiek nacisków, opinii czy kierowanej pod moim adresem krytyki. Nie była też podjęta z dnia na dzień, ale po licznych konsultacjach, w tym w Parlamencie Europejskim.

Każdy ma prawo do wyrażania swych poglądów w odpowiadający mu sposób. Obydwoje reprezentują świat kultury i sztuki, więc mają inną motywację niż ja. Swoją decyzję podjąłem przede wszystkim jako sportowiec. Udział sportowców w sztafecie olimpijskiej był od wieków nieodłącznym elementem igrzysk, które nigdy nie były w żaden sposób związane z polityką. Rywalizacja sportowa jest zbyt piękna, by ją brukać w ten sposób.


Ich protest jest z pewnością pozytywną reakcją i zrozumiałym wyrazem protestu przeciwko działaniom chińskich władz. Jednak prawdą jest też, że dopóki o Tybecie nie zrobiło się głośno, większość osób dzisiaj protestujących nawet o sprawie nie wiedziała.


Podkreślam, że igrzyska zawsze były okresem, kiedy zamierały wojny, a do czystej rywalizacji sportowej stawali reprezentanci wielu narodów. Nie było wtedy przyjaciół i wrogów, nie było polityki i wojen. Liczyła się tylko rywalizacja sportowa. Jako sportowiec tak właśnie interpretuję idee olimpizmu. Sztafeta olimpijska i ceremonia otwarcia są integralną częścią igrzysk. Nie powinny być w żadnym stopniu kojarzone z polityką. To, że polityka wdarła się na arenę sportową i bierze górę nad ideą olimpijską, jest dla mnie nie do przyjęcia.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj