Dziennik Gazeta Prawana logo

Tusk: Prezydent i szef SLD to "psuje"

7 sierpnia 2008, 05:51
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Donald Tusk krytykuje prezydenta i lidera SLD
Donald Tusk krytykuje prezydenta i lidera SLD/Inne
Za każdym wetem prezydenta stoi jego "chorobliwa nieufność" do kogokolwiek poza własną partią i własnym bratem - mówi premier Donald Tusk. I zapowiada, że testem dla prezydenta będzie jego zachowanie wobec ustawy o emeryturach pomostowych. Tusk uważa, że Lech Kaczyński i Grzegorz Napieralski zawarli dziwny sojusz, który ma na celu jedynie psucie państwa.

"To jest sytuacja chora, właściwie na granicy odpowiedzialności konstytucyjnej, założenie prezydenta, które kiedyś wprost wypowiedział i obecnie realizuje, że jeśli ktokolwiek poza jego bratem będzie rządził w Polsce, on będzie wetował wszystkie najważniejsze propozycje zmian, zmusi do rządzenia właśnie bez ustaw" - mówi szef rządu w wywiadzie dla tygodnika "Przekrój".

W jego przekonaniu sprawdzianem będzie, jak Lech Kaczyński zachowa się przy ustawie dotyczącej emerytur pomostowych. Premier wyjaśnia, że jest to nie tylko system rujnujący dla kraju, ale i niedobry dla osób, które z wcześniejszych emerytur chcą korzystać.

"Więc nie zgodzę się, żeby przerzucić, tak bez chwili refleksji, odpowiedzialność na mnie za to, że dwóch psujów (chodzi o szefa SLD i prezydenta dogadało się co do tego, żeby co najmniej dwa lata Polska straciła. Bo oczywiście porozumienie Napieralski-Kaczyński to jest porozumienie dwóch polityków, którzy mają satysfakcję tylko z jednego: że udaje im się coś zepsuć" - mówi Tusk.

Premier zapowiada, że najważniejsza jest teraz ustawa budżetowa, dalsze ograniczanie deficytu i oszczędzanie. Dodaje, że w ten sposób można także uzyskiwać pewne cele polityczne, np. na finansowanie takie, jak do tej pory - zdaniem premiera - nie zasługuje Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji. Tusk mówi też o poważnej dyskusji na temat finansowania niektórych działań IPN.

Za ważne, ale trudne do przeprowadzenia, premier uznaje ustawy zdrowotną i emerytalną. Wyjaśnia, że nie dają one jakiejś korzyści stricte politycznej, nie budzą entuzjazmu tych osób, których będą dotyczyły, a dodatkowo SLD, PiS i prezydent będą chcieli - blokując reformy - "uzyskać profity polityczne, czyli wyborcze".

Pytany, czy nie ma wrażenia, że każdy miesiąc jego rządu przybliża powrót do władzy PiS, Tusk zaprzecza. Wskazuje na rozwój gospodarki, wzrost płac, niskie bezrobocie i stosunkowo małą inflację oraz spadek emigracji.

"Wiele zdarzeń każe mi patrzeć z umiarkowanym, ale zdecydowanym optymizmem na to, co się będzie działo z Polakami. To oznacza, że Polacy będą w nastrojach politycznych coraz bardziej konserwatywni, w dobrym tego słowa znaczeniu. Tęsknota za rewolucją, radykalnymi zmianami, IV, V, VI RP będzie malała i coraz bardziej w Polsce będzie się ceniło kompetencje" - podkreśla szef rządu.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj