Dziennik Gazeta Prawana logo

Gosiewski odejdzie, bo chciał być księciem

10 października 2008, 23:51
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Gosiewski odejdzie, bo chciał być księciem
Inne
Wszystko wskazuje, że deklaracja Przemysława Gosiewskiego o rezygnacji z szefowania klubowi PiS była ruchem wyprzedzającym. DZIENNIK ustalił, że jego dni w tym fotelu i tak są policzone. Zmiana może nastąpić już we wtorek. Gosiewski ma stracić stanowisko za tworzenie z klubu swojego księstwa niezależnego od partii.

Wtorkowe, wyjazdowe posiedzenie klubu parlamentarnego PiS jest tak tajne, że żaden z posłów ani pracowników klubu nie wie, gdzie się odbędzie. "Przyjadą po nas autokary i tylko ich kierowcy mają wiedzieć, gdzie nas zawiozą" - mówi jeden z posłów. Jego zdaniem władze partii nie chcą, by na miejscu czekali dziennikarze. Dlaczego? "Bo to posiedzenie będzie bardzo gorące i może dojść na nim do dużych zmian" - twierdzi ważny polityk PiS. Do zmiany szefa klubu też? - pyta DZIENNIK. "Taki był plan, ale teraz to już nic nie wiadomo" - odpowiada rozmówca gazety.

Wczoraj DZIENNIK pisał, że Gosiewski zamierza sam zrezygnować z przewodniczenia klubowi PiS. Z naszych informacji wynika, że niedługo potem rozdzwonił się jego telefon. Kto dzwonił? "Jarosław Kaczyński. Był wściekły, że Gosiewski w ten sposób rozgrywa swoją, przesądzoną przecież, dymisję" - zdradza ważny polityk PiS.

Gosiewski poinformował o zamiarze rezygnacji, by wyprzedzić plany prezesa PiS. Ale robi też wszystko, by Kaczyńskiego nie urazić. Podczas czwartkowego spotkania władz klubu, na którym mówił o swojej decyzji, Gosiewski powiedział: "Rezygnuję, ale nie zamierzam iść w ślady Ludwika Dorna i pozostanę wiernym i lojalnym członkiem partii."

Dlaczego jeden z najbardziej oddanych partii polityków musi składać takie zapewnienia? "Po tym, co spotkało Dorna, nikt, kto narazi się na gniew prezesa, nie może być pewny jutra" - mówi jeden z polityków PiS. Zapewnia, że w argumentach za odejściem Gosiewskiego nie ma mowy ani o jego alimentach, ani bełkotliwej wypowiedzi w Radiu Maryja. "To plotki" - kwituje bliski prezesowi polityk.

O co więc chodzi? Względy rodzinne i ambicje bycia "superposłem", jak to przedstawiał Gosiewski podczas spotkania władz klubu w czwartek? "To zasłona dymna, by wyjść z twarzą z całej historii" - twierdzi nasz rozmówca.

Według naszych informacji plany wobec Gosiewskiego to ciąg dalszy sporu, jaki w lutym opisał DZIENNIK. Chodziło o tworzenie z klubu parlamentarnego "księstwa Gosiewskiego", niezależnego od partii. Szczyt rywalizacji tzw. Nowogrodzkiej (od ulicy, na której mieści się siedziba partii) i Wiejskiej (od ulicy, gdzie mieści się Sejm) przypadł na obchody 100 dni rządu Donalda Tuska. Potem spór ucichł na wyraźne polecenie prezesa, ale nie wygasł. "Gosiewskiemu dalej zdarzało się traktować wiceprezesów partii jak szeregowych posłów" - przyznaje polityk PiS.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj