ALE jest bardzo ciekawym słowem. To ALE oznacza przeważnie coś takiego - nie jestem antysemitą, ALE nim jestem, tylko się wstydzę do tego przyznać, bo po czasach
Holokaustu przyznać się do czegoś takiego to hańba. Ci ludzie mówią na przykład o Jedwabnem, że to nie było w porządku, ALE nie zginęło tam na przykład 1600 osób tylko 823. A czy
spalenie jednej małej dziewczynki w stodole jest w porządku? Wtedy mówią: ALE Żydzi mordowali Polaków w czasach komuny. I tak dalej. Tak. Byli Żydzi, którzy współpracowali z komunistami. A
ile milionów Polaków współpracowało?
>>>USA: Polska pełna korupcji i antysemityzmu
Nie tylko, ALE to jest także taktyka, dzięki której człowiek jest ciągiem kulturowym, kimś cywilizowanym. A mimo to ma jednak w sobie coś takiego... Antysemityzm, rasizm, ksenofobia są
związane z wieloma czynnikami. Cywilizacja judeochrześcijańska nie mogła sobie wybaczyć tego, co zrobiła Żydom w przeszłości. Dlatego pojawiły się takie oskarżenia, że może jednak
Żydzi są trochę winni tragediom, które ich spotkały. To są głębokie wyrzuty sumienia, ale nie wewnętrzne, tylko przerzucone na ofiarę.
Z okolicy, wychowania domowego, czasami z Kościoła. Religia nie zawsze łączy. Czasami dzieli narody. Podkreślam jednak, że w Kościele mamy też bardzo wielu ludzi otwartych, którzy nigdy nie
byli i nie będą antysemitami. To przecież z tego Kościoła wyszedł Jan Paweł II - najsprawiedliwszy człowiek na świecie żyjący w XX wieku. To on powiedział o Żydach, że jesteśmy
starszymi braćmi w wierze. Tym, którzy mówią ALE, mogę powiedzieć tylko tyle - żeby poszli do biblioteki i poczytali jego przepiękne książki i wtedy może się przekonają, że jednak są
antysemitami.
To ludzie, którzy nie przyznają się do prawdy. Powtarzają na przykład, że za dużo jest Żydów w rządzie. A tymczasem w Polsce nigdy nie było premiera Żyda. Mówię także o czasach
przedwojennych. A we Francji było w tym czasie ośmiu premierów Żydów. Zdaje mi się, że w dzisiejszym rządzie polskim też nie ma ani jednego Żyda. Ja wiem, że Bronisław Geremek i Stefan
Meller pochodzili z rodzin żydowskich. Ale oni byli urodzeni w Polsce i czuli się Polakami.
One wynikają z wiary tych ludzi w pewne rzeczy, nie z faktów. Mam jednak nadzieję, że młodzi ludzie nie idą tą drogą. Mam wykłady w Polsce. Jestem profesorem na Uniwersytecie Warszawskim i w
Wyższej Szkole Pedagogiki Specjalnej. Spotykam się z młodymi ludźmi i zdaje mi się, że jest w nich zero antysemityzmu. Stosunki między narodem żydowskim a polskim są na dobrej drodze.
Po wojnie był straszny antysemityzm. Tym, którzy wracali do swoich miast i miasteczek z obozów koncentracyjnych chociażby takich jak Mauthausen, i byli sami, groziła śmierć. I to było wiadomo
w tym kraju. Teraz są tacy, którzy mówią, że to nieprawda. Ja zapraszam takich ludzi na cmentarz, gdzie leżą zamordowani w Kielcach czy Jedwabnem.
Szewach Weiss – były ambasador Izraela w Polsce