Dziennik Gazeta Prawana logo

W USA i Niemczech Pawlak musiałby odejść

12 marca 2009, 12:42
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
"Gdyby Waldemar Pawlak był członkiem rządu w USA i pojawiły się zarzuty o nepotyzm, zaraz pożegnałby się ze stanowiskiem" - mówi DZIENNIKOWI amerykanista prof. Zbigniew Lewicki. Dodaje, że w Ameryce nie do pomyślenia jest, by urzędnik próbował wykorzystywać swoją funkcję do wzbogacenia się.

"Gdyby w USA pojawiły się podobne zarzuty wobec członka rządu - jak te wobec wicepremiera Pawlaka - to nie byłoby najmniejszych wątpliwości, że i byłby to dla niej koniec kariery" - mówi DZIENNIKOWI amerykanista prof. Zbigniew Lewicki. Podkreśla, że w Stanach Zjednoczonych nie wolno mieszać jakiejkolwiek działalności prywatnej i publicznej.

>>> Premier zażąda szczegółowych wyjaśnień od Pawlaka

DZIENNIK napisał, że lider PSL i osoby z jego towarzystwa robią interesy z jednostkami ochotniczej straży pożarnej, które dysponują publicznymi pieniędzmi. Jako przykład podaje spółkę Internetowy Instytut Informacji - 3i, która świadczy usługi dla strażackiego zarządu, a w której przez pięć lat prezesowała partnerka wicepremiera.

>>> Czy coś się dzieje na linii PO - PSL?

Profesor Lewicki twierdzi, że zanim otrzymałaby od dziennikarzy listę kłopotliwych pytań. "Bo kurczowe trzymanie się przez takiego urzędnika stołka, groziłoby całej administracji poważnymi konsekwencjami" - dodaje.

Amerykanie wypracowali zresztą sposób, jak osoba publiczna ma dysponować swoim majątkiem. Każdy, kto sprawuje funkcję państwową, powierza swoje pieniądze "blind trust" - ślepemu funduszowi, który nimi zarządza. Polityk nie ma nawet pojęcia, jak pracuje jego majątek.

>>> Pawlak: Nie ma nic do ukrycia

- mówi DZIENNIKOWI Klaus Bachmann, politolog i korespondent prasy niemieckiej w Polsce. Przypomina sprawę Juergena Moellemanna, który w 1993 roku ustąpił ze stanowiska ministra gospodarki po ujawnieniu, że promował produkty swego krewnego.

Bachmann zwraca uwagę, że jaka panuje w danym kraju. Przyznaje, że w Niemczech poprzeczka jest ustawiona wysoko. Choć przypomina aferę z nielegalnym finansowaniem partii CDU. Po jej ujawnieniu odpowiedzialnemu za nią kanclerzowi Helmutowi Kohlowi włos z głowy nie spadł.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj