Szef skrajnie prawicowej NPD w parlamencie Saksonii Holger Apfel określił przymusowe wysiedlenia Niemców po II wojnie światowej "holokaustem na narodzie niemieckim".

>>>Bartoszewski: Nie" dla "Deutschland über alles"

Reklama

Do skandalu doszło podczas debaty w landtagu na temat niedawnego sporu wokół szefowej Związku Wypędzonych Eriki Steinbach. O debatę wnioskowała frakcja NPD. Apfel powiedział m.in., że żałuje, iż nominacja Eriki Steinbach do władz przyszłej fundacji poświęconej wysiedleniom została wycofana "wskutek szantażu ze strony Polski oraz SPD".

Działaczkę socjaldemokratów, która sprzeciwiała się nominacji szefowej BdV, nazwał "antyniemiecką lobbystką na rzecz Polski". Polityk przypomniał, że NPD nalega na zbudowanie w przygranicznym Goerlitz Saksońskiego Centrum przeciwko Wypędzeniom, i zaproponował, by BdV potraktowało tę koncepcję jako alternatywę wobec planowanego w Berlinie centrum Ucieczka, Wypędzenie, Pojednanie.

Reklama

"Byłby to dobitny sygnał przeciwko narastającemu relatywizowaniu holokaustu na narodzie niemieckim" - podsumował Apfel.

Z kolei jego partyjny kolega Juergen Gansel mówił o "bezczelnych polskich próbach mieszania się" w sprawy Niemiec. Określił też jako "hańbę" gest byłego kanclerza RFN Willy'ego Brandta, który w 1970 r. uklęknął na kolana przed pomnikiem Bohaterów Getta w Warszawie.

Według Gansela przedstawianie wysiedleń jako reakcji na narodowy socjalizm to stereotyp. Zarzucił Polsce, że "od marca 1939 r., gdy uzyskała od Anglii i Francji gwarancje na wypadek wojny, uprawiała brutalną politykę apartheidu przeciwko mniejszości niemieckiej".

Reklama

Po próbach przywołania Gansela do porządku prowadząca obrady wiceprzewodnicząca landtagu Regina Schulz wyłączyła mu mikrofon.

Po debacie saksońska minister ds. nauki Eva-Maria Stange w imieniu rządu krajowego przeprosiła Polskę za wystąpienia polityków NPD. Do przeprosin przyłączyły się frakcje pozostałych partii.

W liczącym 124 posłów saksońskim landtagu NPD ma ośmiu posłów.